<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Jarosław A. Sobkowiak &#187; teraźniejszość</title>
	<atom:link href="http://www.jaroslawsobkowiak.pl/tag/terazniejszosc/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl</link>
	<description>Dr, pracownik naukowo-dydaktyczny. Strona zawiera felietony z lat 2004-2009 ciągle uaktualniane. Ponadto informacje o autorze, strony dla studentów. Strona jest wyposażona w drzewko tagów oraz wyszukiwanie poprzez kategorie</description>
	<lastBuildDate>Sat, 28 Jan 2012 10:59:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Fukuyama i Solidarność</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/fukuyama-i-solidarnosc/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/fukuyama-i-solidarnosc/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Oct 2010 14:30:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[świadomość]]></category>
		<category><![CDATA[teraźniejszość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1185</guid>
		<description><![CDATA[Solidarność – słowo klucz do zrozumienia polskiej rzeczywistości przez ostatnie lata. Wydawało się, że każdy kolejny jubileusz będzie dopisywał kolejne srebrne a potem złote karty solidarności. Tak się jednak nie stało. I nie chodzi o to czy znajdziemy inne słowo mogące stać się słowem-kluczem interpretacji aktualnego obrazu życia w Polsce. Chodzi bardziej o to, by [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Solidarność – słowo klucz do zrozumienia polskiej rzeczywistości przez ostatnie lata. Wydawało się, że każdy kolejny jubileusz będzie dopisywał kolejne srebrne a potem złote karty solidarności. Tak się jednak nie stało. I nie chodzi o to czy znajdziemy inne słowo mogące stać się słowem-kluczem interpretacji aktualnego obrazu życia w Polsce. Chodzi bardziej o to, by spróbować pomyśleć o Polsce, Europie i świecie w duchu solidarności umysłów.</p>
<p>&#8222;Europa i świat 30 lat po zwycięstwie polskiej Solidarności&#8221;. W ten właśnie kontekst miał wpisać się ze swoją myślą Francis Fukuyama. Miał, bo chyba do końca przedsięwzięcie się nie udało. Człowiek zawsze pokłada większe nadzieje w mniej znanym, jakby spoza kontekstu, który interpretuje. Czy jednak wystarczy objęcie rzeczywistości „czystą myślą”, bez osobistego zaangażowania, by zrozumieć, co się w niej naprawdę dokonuje?</p>
<p>Ale wydaje się, że Fukuyama – również w odniesieniu do rzeczywistości bardziej szerokiej, globalnej ma nie zawsze do końca trafione recepty. Kilka przykładów zgody i niezgody na myślenie Fukuyamy:</p>
<p>1/ Religia źródłem kultury. Wydaje się, że Fukuyama świetnie uchwycił prawdziwe rozumienie kultury i wartości jako podłoża rozwoju ludzkości. I chyba trafnie pokazał, że najgłębszym źródłem kultury musi być religia. Problem tylko w tym, że religia wcześniej czy później w jakiś sposób instytucjonalizuje się, a wtedy powiązana z władzą zaczyna się wynaturzać i konsekwentnie przestaje inspirować do kulturalnych poszukiwań. Człowiek wtedy nie chce się już stawać, chce po prostu być, jakby już do końca rozwinięty w swoim <em>status quo. </em>Oczywiście na drugim biegunie byłaby rezygnacja z wszelkiej formy instytucjonalizacji religii, co też prowadzi donikąd, gdyż dialog subiektywnie rozumianych podmiotów pozostałby wyłącznie dialogiem pomiędzy sprzecznościami. Byłaby to więc tylko bardziej &#8221;ludzka&#8221; instytucjonalizacja, ale jednak zamykająca na prawdziwy rozwój. Warto jednak odnotować fakt, iż pozbawienie działalności kulturotwórczej elementu religijnego prowadziłoby do wyjałowienia samej kultury.</p>
<p>2/ Inny problem, to problem tzw. nieudaczników. Można się zgodzić, że wyścig szczurów i jednostronnie rozumiany rozwój marginalizują tych, którzy do tempa tego rozwoju nie potrafią się dostosować. Trzeba zatem zauważyć owych nieudaczników i z nich uczynić szczególny przedmiot zainteresowania współczesnej demokracji. Pozostaje tylko problem, czy to zainteresowanie ma służyć nieudacznikom czy demokracji? Bo przecież generalnie zgadzamy się, że współczesne demokracje są chore i wybieramy faktycznie pośród politycznych pacjentów. Demokracja zaś do swego istnienia potrzebuje większości. Zatem, jeśli w patologicznej sytuacji ma się dokonywać wyboru najlepiej zrobią to patologiczni wyborcy. Kiedy zaczną samodzielnie funkcjonować przestaną mieć potrzebę demokracji w takim kształcie. Co więc zrobić? Sprawić, by nieudacznikowi żyło się lepiej. Ale co znaczy lepiej? By miał co jeść, trochę możliwości udziału w popkulturze i siłę pójścia do urny. Gdy jednak zacznie myśleć samodzielnie, czy wtedy ciągle będzie chciał wspierać patologiczną demokrację, która potrzebuje większości? Jak pomóc nieudacznikom? Ważne pytanie, jeśli w podtekście nie kryje się inne pytanie elit demokratycznych: Jak najpierw pomóc sobie? Bo jeśli to skrywane pytanie dochodzi do głosu, to będzie to tylko przemianowanie nieudacznika na &#8222;świadomego&#8221; wyborcę. Ale świadomego w sensie definicji reanimacyjnej: <em>dzięki zabiegom reanimacyjnym</em> współczesnej demokracji <em>pacjent odzyskał świadomość</em>. Natrętnie tylko pytam: <em>świadomość czego?</em></p>
<p>3/ Rola kobiet w nowej epoce. Nie zgadzam się kategorycznie na podział: Wenus - Mars. Nie degenerują planety, jakkolwiek rozumiane – symbolicznie czy realnie – degeneruje władza. I wcześniej czy później każda płeć uwikłana w patologicznie sprawowaną władzę nabierze cech -  nazwijmy &#8211; męskich. Tak jak to przed laty powiedziała jedna filozofka-etyczka (celowo, żeby nie zranić) mówiąc o przemocy, iż przemoc jest płci męskiej. Pozostaje tylko Pani „Profesorce” życzyć wycieczki do więzienia dla kobiet, by zobaczyła inną formę przemocy, która jest płci żeńskiej.</p>
<p>I już na zakończenie jedno zdanie z Fukuyamy: transformacja w Polsce<em> to jeden z największych politycznych cudów XX wieku. </em>Panie Profesorze, doceniam Pana wdzięczność wobec Polaków za zaproszenie i kurtuazję wyrażoną w stosunku do gospodarzy. Ale my tu też czytamy, patrzymy i myślimy. Czasem nawet czytamy coś o istocie religii i cudu. I wiemy, że cud utwierdza w wierze, ale z dopowiedzeniem – tych, którzy już wierzą. A my mamy jeszcze małą wiarę w to, co nas otacza, a od wczoraj jeszcze bardziej w niektóre Pana poglądy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/fukuyama-i-solidarnosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Naprawdę, chciałbym się mylić</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/naprawde-chcialbym-sie-mylic/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/naprawde-chcialbym-sie-mylic/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Aug 2010 13:51:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[teraźniejszość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1134</guid>
		<description><![CDATA[Krzyż został, przynajmniej na razie. Nie chcę oceniać żadnej ze stron, nie chcę też nikogo pozbawiać jego racji. W demokracji trzeba nauczyć się szanować innych. Jak to głupio brzmi, w demokracji. Przecież każdy wierzący tę lekcję powinien mieć zaliczoną nie z demokracji, lecz z Ewangelii. Może rzeczywiście wszystkich nas dopada już ta nowomowa i nowe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Krzyż został, przynajmniej na razie. Nie chcę oceniać żadnej ze stron, nie chcę też nikogo pozbawiać jego racji. W demokracji trzeba nauczyć się szanować innych. Jak to głupio brzmi, w demokracji. Przecież każdy wierzący tę lekcję powinien mieć zaliczoną nie z demokracji, lecz z Ewangelii. Może rzeczywiście wszystkich nas dopada już ta nowomowa i nowe myślenie.</p>
<p>Ale wracając do tematu, chciałbym się mylić, żeby moi czytelnicy mogli mi powiedzieć, a jednak chodziło tylko o krzyż. Jeśli mnie jednak intuicja nie zawodzi, za chwilę będzie problem Muzeum Powstania, potem wraku samolotu z katastrofy smoleńskiej, aż po powrót, już nie powodzi – lecz powodzian. Oczywiście nie dla nich, większość z nich zima zaskoczy pod gołym niebem.</p>
<p>Prawda, że mamy wiele spraw, że tych spraw trzeba bronić. Ale odnoszę wrażenie, że żadna z tych wielkich spraw nie osiąga swego finału, lecz służy interesom „po drodze”. Dobro wspólne ma to do siebie, że nie wystarczy, iż ma się na myśli dobro określonej tylko grupy ludzi. Zorganizowana grupa przestępcza też działa w imię dobra wspólnego, oczywiście ich.</p>
<p>Kiedy czyta się psalmy i szuka przedmiotu dobra wspólnego, jest on właściwie podwójny, trochę nawiązujący do przykazania miłości Boga i bliźniego. Jest nim chwała Boża i Pokój. Oby jedno i drugie nastąpiło w naszej Ojczyźnie i obym się mylił, niedowierzając w czystość intencji aktualnych obrońców dobra wspólnego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/naprawde-chcialbym-sie-mylic/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>15 sierpnia 2009</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/15-sierpnia-2009/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/15-sierpnia-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2009 15:52:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[patriotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[teraźniejszość]]></category>
		<category><![CDATA[tradycja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=881</guid>
		<description><![CDATA[15 sierpnia 1920 – Polski tryumf w „osiemnastej – decydującej bitwie w dziejach świata” 15 sierpnia 1939 – trzeci dzień mobilizacji w Polsce W wigilię 15 sierpnia 1940 &#8211; odszedł z Pawiaka pierwszy transport więźniów do Auschwitz W wigilię 15 sierpnia 1941 &#8211; w bunkrze głodowym w Oświęcimiu zmarł Maksymilian Maria Kolbe Po 15 sierpnia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<ul>
<li>15 sierpnia 1920 – Polski tryumf w „osiemnastej – decydującej bitwie w dziejach świata”</li>
<li>15 sierpnia 1939 – trzeci dzień mobilizacji w Polsce</li>
<li>W wigilię 15 sierpnia 1940 &#8211; odszedł z Pawiaka pierwszy transport więźniów do Auschwitz</li>
<li>W wigilię 15 sierpnia 1941 &#8211; w bunkrze głodowym w Oświęcimiu zmarł Maksymilian Maria Kolbe</li>
<li>Po 15 sierpnia 1943 – bunt w getcie w Białymstoku</li>
<li>15 sierpnia 1944 – mija drugi tydzień Powstania Warszawskiego</li>
<li>Dnia następnego po 15 sierpnia 1946 – I Festiwal Chopinowski</li>
<li>Sierpień 1976 – po wyroku „ursuskim” i „radomskim” powstanie „Listu 13”</li>
<li>Wigilia 15 sierpnia 1980 – robotnicy Stoczni Gdańskiej rozpoczęli strajk</li>
</ul>
<p>/…/ Można by jeszcze długo wyliczać&#8230;</p>
<p>Sierpień dla Polski i Polaków jest szczególny.</p>
<ul>
<li>Wigilia 15 sierpnia i Uroczystość Wniebowzięcia 2009 &#8211; ???</li>
</ul>
<p>Przepraszam, ale w tym wpisie nie będzie możliwości komentarza &#8211; <strong>pomyślmy w ciszy</strong>. W zgiełku, po każdej ze stron, mówi się słowa niepotrzebne.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/15-sierpnia-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dwie drogi</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dwie-drogi/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dwie-drogi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Apr 2009 17:34:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[pamięć]]></category>
		<category><![CDATA[patriotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>
		<category><![CDATA[teraźniejszość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=678</guid>
		<description><![CDATA[Pokolenia lubią się porównywać. I nie chodzi tylko o proste zestawienie dwóch epok, sylwetek ludzkich, zdarzeń. Pokolenia lubią porównywać swoje odniesienia do tego, co ważne. Tylko stosunek do niektórych idei czy zjawisk wdaje się być niezmienny. Ot, choćby dla przykładu, stosunek do idei dwóch dróg. Jest taki tekst w Starym Testamencie, który pokazuje Boga kładącego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pokolenia lubią się porównywać. I nie chodzi tylko o proste zestawienie dwóch epok, sylwetek ludzkich, zdarzeń. Pokolenia lubią porównywać swoje odniesienia do tego, co ważne. Tylko stosunek do niektórych idei czy zjawisk wdaje się być niezmienny. Ot, choćby dla przykładu, stosunek do idei dwóch dróg.</p>
<p>Jest taki tekst w Starym Testamencie, który pokazuje Boga kładącego przed człowiekiem perspektywę dwóch dróg: życia i śmierci. W dopowiedzi rozumie się przez nie wybór dobra lub zła. I rzeczywiście chyba jest tak, że w jakiejś ogólnej opcji na życie (opcji fundamentalnej) człowiek musi się zdeklarować. Pytanie jednak, czy w konkretnych wyborach jest podobnie, czy można żyć tylko dobrze, albo tylko źle?</p>
<p>Bezpośrednią przyczyną do tej refleksji stał się film opowiadający o losach Generała Nila (Augusta Emila Fieldorfa). Z jednej strony bohater, Człowiek Niezłomny, z drugiej strony dość trudny do naśladowania wzór życia rodzinnego. Można bowiem pytać, czy chciałoby się takiego ojca, męża, brata… Epok nie da się porównywać, ale nastąpiło niewątpliwe przesunięcie z <strong>życia ideą</strong> na<strong> życie jako ideę naczelną</strong>. Co więc może znaczyć dla człowieka dzisiaj poszukiwanie „życia dobrego”?</p>
<p>Dwie drogi dla człowieka dzisiaj, to nie zawsze bezpośredni wybór pomiędzy życiem i śmiercią. Do takich wyborów (nawet śmierci i zła) też trzeba mieć odwagę. Dzisiaj człowiek wybiera raczej pomiędzy samospełnieniem a wpisaniem się w spełnienie poprzez społeczeństwo (inni, życiowe role, zadania). Te mniejsze wybory pokazują, że w praktyce życia człowiek żyje na dwóch drogach – potrzebuje pomysłu na własne życie, ale potrzebuje też społecznej akceptacji tego pomysłu. Nie codziennie bowiem wybiera się wprost pomiędzy życiem i śmiercią. A jednak…</p>
<p>Jedna z osób opowiadała niedawno, że tegoroczna Wielkanoc była dla niej wyjątkowa. Czy to oznacza, że od tego momentu zacznie żyć zupełnie inaczej? Zachwycił mnie, a właściwie zdruzgotał film o wielkości A.E. Fieldorfa. Ale czy od kilku dni jestem bardziej zdolny do bohaterstwa?</p>
<p>Ideały są potrzebne w życiu, tak jak świadomość różnicy pomiędzy dobrem i złem, życiem i śmiercią. Tylko, że są to wybory fundamentalne. Problem polega na tym, że czasem te dwie drogi dzielą życie na to myślne (z ideałami), i to, do którego się wraca (często już bez ideałów). Może więc warto wybrać na powrót jedną drogę. Bo życia nie zabija tylko wojna, ale czasem właśnie te małe wybory.</p>
<p>Mam ochotę napić się kawy, ale po tym, co napisałem, zastanawiam się, czy ją też muszę wpisać w wybór pomiędzy drogami…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dwie-drogi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uwaga: Teraźniejszość!</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/uwaga-terazniejszosc/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/uwaga-terazniejszosc/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Aug 2004 22:39:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>
		<category><![CDATA[teraźniejszość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=424</guid>
		<description><![CDATA[Kończy się lato, wakacje, urlopy. Zbliża się czas powrotów. Wypada i mnie powrócić, ale dokąd? Do teraźniejszości, do przeszłości czy do przyszłości? Odpowiedź wydaje się banalnie prosta. Ale można pytać dalej: Do jakiej teraźniejszości chcę wrócić? Czas powrotów, to również czas naszych wielkich rocznic narodowych. Myślę, że nikogo nie trzeba przekonywać do naszej alergii na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Kończy się lato, wakacje, urlopy. Zbliża się czas powrotów. Wypada i mnie powrócić, ale dokąd? Do teraźniejszości, do przeszłości czy do przyszłości? Odpowiedź wydaje się banalnie prosta. Ale można pytać dalej: Do jakiej teraźniejszości chcę wrócić? Czas powrotów, to również czas naszych wielkich rocznic narodowych. Myślę, że nikogo nie trzeba przekonywać do naszej alergii na przesadną dawkę przeszłości. Zresztą samo życie nas nie rozpieszcza i teraźniejszość po prostu nas pochłania. Czy jednak osławione <em style="mso-bidi-font-style: normal;">hic et nunc </em>jest receptą na wszystko?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>W filozofii już jakiś czas temu przerabiano i przyswojono tezę, iż nie ma przyszłości bez przeszłości, a relację do wspomnianych wyrabia się przecież w teraźniejszości. Mając jednak niewiele czasu, z przeszłości można się rozgrzeszyć, w przyszłość wejdziemy jak do ziemi obiecanej, pozostaje tylko kłopot z teraźniejszością, to znaczy z tym, jak ją wybrać i sensownie przyswoić. Jeśli bowiem ona nas przeraża i jedyną pociechą są wielkie zrywy historii &#8211; <em style="mso-bidi-font-style: normal;">mieliśmy wielkich Polaków </em>- to czy będziemy ich mieć w przyszłości? </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Może zatem warto pomyśleć jak człowiek radził sobie w przeszłości. Potem spróbować wyobrazić sobie swoją przyszłość. W końcu osiąść w teraźniejszości, traktując ją z jednej strony w kluczu <em style="mso-bidi-font-style: normal;">hic et nunc</em>, z drugiej jako miejsce swoistej duchowej, ludzkiej i intelektualnej pielgrzymki. Z małym jednak dopowiedzeniem: dobry pielgrzym wywiera piętno na miejsce, które zwiedza, jednocześnie dopuszczając, by to miejsce mogło odcisnąć piętno na nim samym. Pozostaje więc postawić przed sobą znak: <em style="mso-bidi-font-style: normal;">uwaga: teraźniejszość</em>?</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/uwaga-terazniejszosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

