<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Jarosław A. Sobkowiak &#187; prawda</title>
	<atom:link href="http://www.jaroslawsobkowiak.pl/tag/prawda/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl</link>
	<description>Dr, pracownik naukowo-dydaktyczny. Strona zawiera felietony z lat 2004-2009 ciągle uaktualniane. Ponadto informacje o autorze, strony dla studentów. Strona jest wyposażona w drzewko tagów oraz wyszukiwanie poprzez kategorie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 25 Jun 2010 09:43:20 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Prawda Katyńska</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/prawda-katynska/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/prawda-katynska/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Apr 2010 12:51:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[patriotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1088</guid>
		<description><![CDATA[Prawda was wyzwoli…
To stwierdzenie nie musi mieć adresata, gdyż każdy z nas w jakimś wymiarze swojego życia zaciera większą czy mniejszą prawdę. Tak zacierano przez lata prawdę o Katyniu. Spierano się najpierw o to, KTO to zrobił, by ostatnio doprowadzić spór do zupełnego absurdu: KTO tam zginął?
Wobec dzisiejszej tragedii już chyba największy kłamca nie będzie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prawda was wyzwoli…</p>
<p>To stwierdzenie nie musi mieć adresata, gdyż każdy z nas w jakimś wymiarze swojego życia zaciera większą czy mniejszą prawdę. Tak zacierano przez lata prawdę o Katyniu. Spierano się najpierw o to, KTO to zrobił, by ostatnio doprowadzić spór do zupełnego absurdu: KTO tam zginął?</p>
<p>Wobec dzisiejszej tragedii już chyba największy kłamca nie będzie miał odwagi kłamać dalej. Jeśli w zadumie prześledzi się listę nazwisk osób, które zginęły w drodze na uroczystość oddania czci zamordowanym, chyba już nikt nie będzie wątpił, że nie było to zbiorowe złudzenie. Że w Katyniu był mord, że zrobili to konkretni ludzie w konkretnym czasie. I że zginęli tam – przed laty &#8211;  szczególni Synowie Polskiej Ziemi.</p>
<p>Katyń pokryją nowe tablice i nowe wspomnienia. I na zawsze pozostanie to miejsce już nie tylko miejscem pamięci ofiar sprzed lat, ale ostrzeżeniem dla Europy i jej niepamięci. To miejsce będzie odtąd świadkiem nowego przesłania: przesłania o wyzwalającej mocy PRAWDY.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/prawda-katynska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Coś co daje do myślenia&#8230;</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/cos-co-daje-do-myslenia/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/cos-co-daje-do-myslenia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Mar 2009 21:07:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=361</guid>
		<description><![CDATA[

Niewątpliwie film Stephana Daldry Lektor daje do myślenia. I wbrew pobieżnym recenzjom, nie chodzi o problem inicjacji seksualnej. Chodzi o prawdę o człowieku, historii… Prawdę, o którą nie trzeba się spierać, lecz o której trzeba pomyśleć. Wraca w nim bowiem stary, nieunikniony temat: słuszne.
Najbardziej trafne usytuowanie tego pojęcia zdaje się być pomiędzy legalnym a dobrym. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div></div>
<p><span style="font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Niewątpliwie film Stephana Daldry <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Lektor</em> daje do myślenia. I wbrew pobieżnym recenzjom, nie chodzi o problem inicjacji seksualnej. Chodzi o prawdę o człowieku, historii… Prawdę, o którą nie trzeba się spierać, lecz o której trzeba pomyśleć. Wraca w nim bowiem stary, nieunikniony temat: słuszne.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Najbardziej trafne usytuowanie tego pojęcia zdaje się być pomiędzy legalnym a dobrym. Bohaterka filmu z jednej strony próbuje siebie usprawiedliwić, z drugiej zaś nie bardzo wie za co: przecież to, co robiła było legalne. W tym samym czasie rozprawiamy się z historią odznaczając bohaterów za to, że podejmowali coś, co było nielegalne. Pojawia się zatem nowy wątek myślenia o słusznym – słuszne pomiędzy nielegalnym a dobrym.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Słuszne może być życie, postępowanie. Ale żeby orzec o nim „słuszne”, trzeba je koniecznie umieścić pomiędzy prawem a etyką. Prawem, które podąża za życiem, by je porządkować i dobrem, które uprzedza działanie, by podążało za nim życie. Ważne jest jednak, by prawo nie musiało porządkować wszystkiego, bo prawo idzie za życiem, a w życiu można zbyt dużo zniszczyć, zaprzepaścić.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Kiedy mówi się o prawdziwych naukowcach nie ma się na myśli wykształconych wymyślaczy rzeczywistości, lecz twórczych jej obserwatorów. Podobnie jest z koncepcją dobra. Dzisiaj nie cieszą się zbyt wielkim szacunkiem takie zawody jak moralista czy etyk – chciałoby się powiedzieć: I słusznie! To czym się zajmują, uważane jest bowiem za nierealne, nierzeczywiste. Może to i racja, jeśli rozumie się je jako racjonalne wymyślanie moralnych przygód. Jest bowiem wbrew pozorom – i wbrew książkom o racjonalności pozorów – tylko jedna etyka, tak jak jest tylko jedna rzeczywistość. I ta jest do twórczego odkrywania. Wtedy można jednoznacznie ocenić życie, a właściwie nie życie. Można wtedy ocenić czy się żyło czy tylko pozorowało. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Ten film musi dzielić ludzi, ale nie tak jak przyzwyczaiła nas demokracja i tolerancja. Ten film musi dzielić ludzi jak podzielił świat Kopernik na to, co przed i po. Słuszność nie jest wypadkową demokracji. Jest owocem poszukiwań tego, co istnieje naprawdę. Wszystko inne można uczynić legalnym, a nawet etycznym – czyli wymyślaną racjonalnością zachowań. Słuszność nie stoi po żadnej ze stron. Słuszna jest RZECZYWISTOŚĆ, ale nie ta tworzona z domieszką błędu, lecz TA, Z KTÓREJ WSZYSTKO SIĘ STAŁO, A BEZ KTÓREJ NIC SIĘ NIE STAŁO, CO SIĘ STAŁO… rzeczywiste.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">I niech mi Czytelnik wybaczy, że tym razem nie dam możliwości komentarza. Przyszedł chyba czas, by zacząć odkrywać to, co jest, a nie to, co się wydaje. I w tym sensie nie interesuje mnie ani opinia większości, ani mniejszości. One nie usprawiedliwią. Usprawiedliwia tylko sumienie… słuszne. To, którego nie da się wpisać pomiędzy legalne i dobre. Usprawiedliwi tylko sumienie: mnie &#8211; moje, Ciebie &#8211; Twoje.</span></p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/cos-co-daje-do-myslenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z rynku nieruchomości…</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/z-rynku-nieruchomosci%e2%80%a6/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/z-rynku-nieruchomosci%e2%80%a6/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Mar 2009 21:52:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[asceza]]></category>
		<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=322</guid>
		<description><![CDATA[Przeczytałem dzisiaj raport organizacji zajmującej się sprzedażą nieruchomości. Dotyczył on spadku zakupu nowych mieszkań w Polsce. Eksperci stwierdzają, iż w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku sprzedaż mieszkań wyniosła zaledwie 10-15%. Informacja sama w sobie wydaje się nieistotna dla kogoś, kto nie ma zamiaru kupować mieszkania. Zastanowiło mnie w niej jednak pewne stwierdzenie: obecnie klienci [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; color: black; font-size: 10pt;"><span style="font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; color: black; font-size: 10pt;">Przeczytałem dzisiaj raport organizacji zajmującej się sprzedażą nieruchomości. Dotyczył on spadku zakupu nowych mieszkań w Polsce. Eksperci stwierdzają, iż w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku sprzedaż mieszkań wyniosła zaledwie 10-15%. Informacja sama w sobie wydaje się nieistotna dla kogoś, kto nie ma zamiaru kupować mieszkania. Zastanowiło mnie w niej jednak pewne stwierdzenie: obecnie klienci kupują generalnie za gotówkę, lub za pieniądze pożyczone od rodziny. Oznacza to, że Polacy przestają żyć na kredyt. W przypadku mieszkań może to nie najlepsze rozwiązanie, ale daje ono dużo do myślenia w odniesieniu do innych płaszczyzn.</span></span></p>
<p><span style="font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; color: black; font-size: 10pt;"><span style="font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; color: black; font-size: 10pt;">W ostatnich latach wszyscy żyli z jakiegoś kredytu. Wiele osób zafundowało sobie nowy status społeczny… z kredytu. Społeczeństwo poprzebierało się niestosownie do stanu posiadania… z kredytu. Jeździliśmy samochodami przekraczającymi wielokrotnie nasze zdolności nabywcze… z kredytu. Spora część społeczeństwa pokończyła studia… z nadużytego kredytu zaufania profesorów. Politycy żyli z… kredytu demokratycznego społeczeństwa, rozumiejącego z całego tego bełkotu tylko dwa słowa: chleb i igrzyska.  </span></span></p>
<p><span style="font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; color: black; font-size: 10pt;"><span style="font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; color: black; font-size: 10pt;">Wszyscy przekroczyliśmy zdolności nabywcze wyznaczone zwyczajnym biegiem rzeczy i możliwościami. Udawaliśmy innych, bogatszych, lepszych, mądrzejszych. I może dzięki owemu kryzysowi stanęliśmy wreszcie wobec prawdy o nas samych – tej nie kredytowej, opartej na realizmie. Może to sprawi, że przestaniemy udawać i znowu będą biedni i bogaci, głupi i mądrzy, prawdziwi i stylizowani. I może wszyscy zrozumiemy, że w gruncie rzeczy byliśmy w jakiś sposób bezdomni tylko, że niektórzy wzięli kredyt. Może też lepiej zrozumiemy, że własność nabywa się przez pracę &#8211; nie wirtualną, lecz realną.<br />
</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/z-rynku-nieruchomosci%e2%80%a6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dorosnąć &#8211; czyli umieć przeprosić za dorastanie</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dorosnac-czyli-umiec-przeprosic-za-dorastanie/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dorosnac-czyli-umiec-przeprosic-za-dorastanie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Sep 2008 21:42:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=375</guid>
		<description><![CDATA[Zbliża się październik. Dla mnie kojarzący się on z początkiem kolejnego roku akademickiego, dla wielu zaś studentów zapewne z pierwszym tak ważnym początkiem kolejnego etapu w ich życiu. Jakby koniec dorastania a początek dorosłości. Wielu z nich doświadczy, jak bardzo denerwuje, kiedy ktoś tego dorastania nie chce zauważyć, uznać, docenić. Z dorastaniem jest jednak trochę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Zbliża się październik. Dla mnie kojarzący się on z początkiem kolejnego roku akademickiego, dla wielu zaś studentów zapewne z pierwszym tak ważnym początkiem kolejnego etapu w ich życiu. Jakby koniec dorastania a początek dorosłości. Wielu z nich doświadczy, jak bardzo denerwuje, kiedy ktoś tego dorastania nie chce zauważyć, uznać, docenić. Z dorastaniem jest jednak trochę tak, jak ze świętością. Jest świętość istotowa (wystarczy zrozumieć: istotna) i świętość przypadłościowa (wystarczy: przypadkowa). Wielu z nas próbuje wyprzedzić pewne etapy, i wtedy zaczyna się całe to zamieszanie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Wielu pierwszaków przyjedzie spoza Warszawy, by objąć w posiadanie ziemię obiecaną, w której zacznie się dorosłość. Piszę o tym z perspektywy czterdziestu lat pustyni (niech się egzegeci kłócą, dla mnie okres pobytu narodu wybranego na pustyni nie jest przypadkowy). Do ziemi obiecanej trzeba bowiem gdzieś dorastać, a najlepsza wydaje się pustynia – szkoła życia, czasem przetrwania. Nie można (usłyszę zapewne: nie mów mi co mam robić), a więc dobrze – nie warto dorastać zbyt szybko, bo wtedy nasza dorosłość staje się przypadłościowa, zmienna, bardziej burzliwa niż samo dorastanie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Trzeba poczekać i znosić kolejne przypomnienia, że jeszcze jest się uczniem, że dorosłość to siwe włosy. I zapewniam, nie warto ich farbować, żeby dorastać szybciej. Trzeba po prostu cierpliwie budować, znosić mędrców. Trzeba też pogodzić się z tym, że dorastający krzywdzi… również siebie. Nie ważna zatem jest dorosłość przypadłościowa, lecz istotowa. Ta, w której człowiek już będzie wiedział, że jest dorosły, bo nie będzie musiał już być już sam. Dorosłość to zgoda na to, że idzie się dokąd nie chce, że jak w dzieciństwie inny mnie opasze, moje plany, ambicje. Dorosłość to nie zgoda na inność – inność to jeszcze dorastanie. Dorosłość to zgoda na Innego w moim życiu, planach.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Dorastanie niewątpliwie zaboli, zwłaszcza to, które trzeba będzie ciągle burzyć, by budować dorosłość. Ale na tym właśnie polega istota dorosłości – wyjść z egoistycznej relacji z sobą i zgodzić się na relacje z innymi. I jeszcze jedno – nie można zapominać kim się jest i skąd się jest. Nie można zapominać, że – jak powiedział Ch. Chaplin – <em style="mso-bidi-font-style: normal;">kto nigdy nie był dzieckiem, nie może stać się dorosłym</em>.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Dorastajmy więc wspólnie w nowym roku akademickim, a najlepszym zadośćuczynieniem za naszą ciągłą nie-dorosłość niech będzie prosty akt pokutny: przeprośmy na początek wszystkich, których krzywdzimy naszym dorastaniem. To niezbędne, by stać się dorosłym. <span style="mso-spacerun: yes;"> </span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dorosnac-czyli-umiec-przeprosic-za-dorastanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdyby Bóg nie istniał&#8230;</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/gdyby-bog-nie-istnial/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/gdyby-bog-nie-istnial/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Oct 2005 00:16:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[podmiot]]></category>
		<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=518</guid>
		<description><![CDATA[Przeczytałem niedawno książkę (Jean-Marie Rumb, Les fondements de la morale chrétienne, Paris 2005), w której autor stawia następującą tezę: Gdyby Bóg nie istniał, wszystko jest możliwe. Zatem, jeśli nie wszystko jest możliwe, Bóg musi istnieć, albo jeśli nie wszystko jest możliwe, a Bóg nie istnieje, to znaczy, że istnieje obszar moralności bez Boga.
                Gdyby jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Przeczytałem niedawno książkę (Jean-Marie Rumb, <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Les fondements de la morale chrétienne</em>, Paris 2005), w której autor stawia następującą tezę: Gdyby Bóg nie istniał, wszystko jest możliwe. Zatem, jeśli nie wszystko jest możliwe, Bóg musi istnieć, albo jeśli nie wszystko jest możliwe, a Bóg nie istnieje, to znaczy, że istnieje obszar moralności bez Boga.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Gdyby jednak upierać się przy pierwotnej tezie, można wnioskować, iż wszelka moralność, której fundamentem nie jest Bóg jest sama w sobie niemoralna. Co zatem zostałoby człowiekowi pozbawionemu boskiego gwarantu praw? …On sam, osamotniony podmiot.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Co jednak lepsze? Uparcie twierdzić, że prawdziwa moralność jest tam, gdzie przyjmuje się Boga za fundament (w ten sposób zwalniałoby się z odpowiedzialności moralnej niewierzących), czy też uznać, że istnieje moralność bez Boga (po co jednak uparcie Go do moralności wprowadzać – przykładem <em style="mso-bidi-font-style: normal;">invocatio Dei </em>w projekcie konstytucji europejskiej).</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/gdyby-bog-nie-istnial/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Milczący krzyk prawdy</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/milczacy-krzyk-prawdy/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/milczacy-krzyk-prawdy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Mar 2005 23:40:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=481</guid>
		<description><![CDATA[Przedstawiciele młodszego pokolenia przyzwyczaili się już do powszechnie lansowanej zasady: nieobecni nie mają głosu. Problem jednak w tym, że istotę tej zasady sprowadzono nie do faktu obecności, lecz do nie-milczenia. Z tego rodzi się fałszywy wniosek, że po to, by zaistnieć trzeba mówić dużo i głośno. Przypomina to rzymski sposób rozumienia człowieka i jego wartości. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Przedstawiciele młodszego pokolenia przyzwyczaili się już do powszechnie lansowanej zasady: <em style="mso-bidi-font-style: normal;">nieobecni nie mają głosu.</em> Problem jednak w tym, że istotę tej zasady sprowadzono nie do faktu obecności, lecz do nie-milczenia. Z tego rodzi się fałszywy wniosek, że po to, by zaistnieć trzeba mówić dużo i głośno. Przypomina to rzymski sposób rozumienia człowieka i jego wartości. Miarą człowieka był wtedy nie tyle fakt bycia i życia, ile raczej fakt przydatności społecznej. Tę zaś mierzono przydatnością do służby wojskowej. Stąd określenia: <em style="mso-bidi-font-style: normal;">junior, senior </em>czy<em style="mso-bidi-font-style: normal;"> senex.</em></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Podobną miarą chcą niektórzy i dzisiaj mierzyć przydatność człowieka dla społeczeństwa. I tak, dla przykładu, z uporem maniaka liczy się każdy wyartykułowany dźwięk papieża podkreślając, że wraca do <em style="mso-bidi-font-style: normal;">przydatności społecznej</em>. Tymczasem rolą papieża jest przede wszystkim świadectwo składane prawdzie. Był czas, kiedy miarą tego świadectwa był donośny głos zdrowego mężczyzny, jego życiowy wigor i niespożyte siły potwierdzane kolejnymi pielgrzymkami. Wtedy papież postawą i głosem walczył o tych, którzy głosu nie mieli: dzieci poczęte, starcy, osoby marginalizowane społecznie. Wyłomem stał się List apostolski <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Salvifici doloris, </em>który napisał człowiek z perspektywy osobistego cierpienia. Teraz przyszła pora na bezgłośną obronę tych, którzy głosu nie mają.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Niemoc papieża nabiera szczególnej wymowy w kontekście Wielkiego Postu. Jego kulminacyjnym momentem będzie Triduum Paschalne, gdzie Chrystus zamilknie wobec Wysokiej Rady, arcykapłanów i Heroda. Zamilknie, ale prawda nie przestanie mówić. Wyjdzie tylko poza krąg konkurencyjnej krzykliwości. Stanie się milczeniem osamotnienia, które będzie krzyczeć prawdę o Bogu i człowieku. W tym kontekście pytanie o przyszłą rolę papieża traci wszelkie podstawy. Usprawiedliwia ją to, co usprawiedliwiło milczenie Wielkiego Piątku. Papież chce jak gdyby powiedzieć: jeśli chcecie podnieść rękę na tych, którzy głosu w społeczeństwie nie mają, musicie podnieść ją również na mnie. Dla mnie osobiście papież jeszcze nigdy nie mówił z taką mocą o godności i wartości każdego życia, jak właśnie teraz poprzez swoją niemoc. Dzisiaj nie musi nikogo przekonywać, że życie w każdej formie ma sens. Zmusza tylko tych, którzy o życiu mówią za dużo do ponownego zrewidowania rozumienia sensu życia. Tym razem to właśnie ci, którzy mówią, zostali zmuszeni do usprawiedliwienia swojej obecności. I to jest szczególną formą milczącego krzyku prawdy.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/milczacy-krzyk-prawdy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prochem jestem</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/prochem-jestem/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/prochem-jestem/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Feb 2005 23:35:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[kondycja ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[post]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=475</guid>
		<description><![CDATA[Kim jestem? Pytanie na tyle ważne i ogólne, że nie można go wyczerpać w krótkim felietonie. A jednak drążąc, można je nieco ograniczyć i zapytać w kontekście Wielkiego Postu: Czy jestem prochem? Chyba nie. Już nawet Kościół tego nie oczekuje. Co prawda, jeszcze czasem można usłyszeć to zdanie o ludzkiej przemijalności, ale traktuje się je [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Kim jestem? Pytanie na tyle ważne i ogólne, że nie można go wyczerpać w krótkim felietonie. A jednak drążąc, można je nieco ograniczyć i zapytać w kontekście Wielkiego Postu: Czy jestem prochem? Chyba nie. Już nawet Kościół tego nie oczekuje. Co prawda, jeszcze czasem można usłyszeć to zdanie o ludzkiej przemijalności, ale traktuje się je bardziej jako refleks tradycji form przekazu, nie zaś element składowy odpowiedzi na postawione pytanie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Proch znajduje jednak sporo odniesień w życiu. Siwe włosy, choroba bliskich, śmierć czy własna zadyszka, przypominają o powolnym spopieleniu życia. Kim więc jestem? Ciałem i duszą, a z ciała pozostanie proch, czyli niewiele. A przetrwa to, co nie było prochem, co pochodzi od ducha.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Kim jestem? Człowieka nie można zamknąć w ramach czasowych. Trzeba od razu pytać, kim był i kim będzie. Bez tego jest tylko prochem. Ten proch, kiedyś u początku wziął Bóg, by tchnąć w niego życie. Od tego czasu „popiół uduchowiony” jest w cenie. Chyba, że się spopieli już za życia i rozwieje wraz z czasem.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Wielki Post zbiegł się w tym roku z wielką kampanią anty-tytoniową. Może to i dobrze. Bo ostatecznie bez uduchowionego wnętrza zostanie z człowieka tylko tyle: popiół po wypaleniu, a jeszcze za życia przeróżne choroby.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/prochem-jestem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dokąd uciec przed sobą?</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dokad-uciec-przed-soba/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dokad-uciec-przed-soba/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Nov 2004 23:06:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[kondycja ludzka]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<category><![CDATA[prawda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=450</guid>
		<description><![CDATA[Otrzymałem niedawno list mówiący o tym, że ktoś planuje zmienić swoje życiowe powołanie, gdyż… No właśnie. Chyba zabrakło owego „gdyż”. Właściwie ono było, ale nie pełniło roli usprawiedliwienia, lecz bardziej coś, co kazało myśleć, że to „gdyż” jest po to, iż nie ma usprawiedliwienia dla owego „gdyż”. Przywołany problem nie jest zapewne ani marginalny, ani [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Otrzymałem niedawno list mówiący o tym, że ktoś planuje zmienić swoje życiowe powołanie, gdyż… No właśnie. Chyba zabrakło owego „gdyż”. Właściwie ono było, ale nie pełniło roli usprawiedliwienia, lecz bardziej coś, co kazało myśleć, że to „gdyż” jest po to, iż nie ma usprawiedliwienia dla owego „gdyż”. Przywołany problem nie jest zapewne ani marginalny, ani jednostkowy. Każdy z nas w mniejszym czy większym stopniu zdradził: kogoś, siebie, ideały… </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Wśród moralnych mechanizmów obronnych jest mechanizm ucieczki. Dopowiedziałbym, ucieczki w stronę zagrożenia. Oczywiście nazywa się to inaczej: stawieniem czoła problemom, spojrzeniem prosto w oczy, próbą bycia autentycznym. Faktycznie człowiek jednak ucieka, a chęć szukania problemu pokazuje, że ucieka od siebie. A owo „ja”, co pewien czas dogania i wtedy człowiek musi znowu zmieniać powołanie, stawić czoła problemom, spojrzeć prosto w oczy… dalsza część refrenu też się powtarza.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Dokąd czy lepiej dopokąd uciekać przed sobą? A może trzeba stawić czoła sobie, spojrzeć sobie prosto w oczy i powiedzieć o swojej nijakości. Nie po to, by siebie potępić, ale po to, by przestać uciekać. Po pierwsze dlatego, że przed sobą człowiek nie ucieknie. A po wtóre, uciekając zaprasza innych do ucieczki. Czasem też może zatrzeć granicę, gdzie chce ich dla nich, a gdzie dla siebie. Bo przecież nie jest dobrze, żeby człowiek był sam… Nawet, kiedy ucieka.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dokad-uciec-przed-soba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cóż to jest prawda?</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/coz-to-jest-prawda/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/coz-to-jest-prawda/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Oct 2004 22:56:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=440</guid>
		<description><![CDATA[Zdarza się, że człowiek skłamie, to znaczy powie nieprawdę. Czyni tak, ponieważ… i tu następuje cała gama usprawiedliwień. Takie kłamstwo jest jednak aktem, który człowiek dostrzega i nie chce go pielęgnować. Nie chce też do niego powracać. Zupełnie inaczej rzecz ma się z zakłamaniem. To taka forma kolekcjonowania kłamstwa, która eliminuje prawdę, by ostatecznie to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Zdarza się, że człowiek skłamie, to znaczy powie nieprawdę. Czyni tak, ponieważ… i tu następuje cała gama usprawiedliwień. Takie kłamstwo jest jednak aktem, który człowiek dostrzega i nie chce go pielęgnować. Nie chce też do niego powracać. Zupełnie inaczej rzecz ma się z zakłamaniem. To taka forma kolekcjonowania kłamstwa, która eliminuje prawdę, by ostatecznie to właśnie w nie uwierzyć. Inna jego forma to szukanie. Nie polega ono na recydywie kłamstwa, lecz na zaciemnieniu drogi do prawdy. Podpiera się to często stwierdzeniem, że prawdy nie można posiąść, że nikt nie ma na nią monopolu. Czy to jednak oznacza, że nie można jej znaleźć?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Sytuacja, w której dochodzi się do fałszywych wniosków, może oznaczać, że albo popełniło się błąd w założeniach, albo w zastosowanej metodzie. Jan Paweł II mówiąc o szukaniu prawdy, wskazuje na prawo i obowiązek. Prawo do szukania wypływające z wolności człowieka i obowiązek trwania przy prawdzie, gdy się ją znajdzie. Zakłamanie każe jednak szukać dla szukania. Asekuruje się przy tym pięknie brzmiącym pojęciem: autentyczność. Czy jednak szukanie, by nie znajdować, może być autentyczne?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Prawdy nie da się posiąść, zmonopolizować, bo ona człowieka przerasta. Nie oznacza to jednak, że droga do niej może stać się celem. Ona jest tylko środkiem do celu. Cel bowiem przerasta człowieka, gdyż jest z prawdy. A jeśli uczyni się nim drogę, wtedy można być nią zajętym, a nawet zmęczonym. Nie jest się jednak prawdziwym. Niewola szukania jest równie nieautentyczna, jak rezygnacja z szukania. Ich zaś owoc jest wspólny: zamknięcie w sobie i retoryczne pytanie: cóż to jest prawda? Tego pytania wystarczyło Piłatowi na jedno spotkanie z Chrystusem. Wystarczy człowiekowi na jedno autentyczne świadectwo. Gdy powtarza się je po raz drugi i kolejny, wtedy staje się nieautentyczne a człowiek wraz z nim. Warto więc szukać, by znaleźć i pamiętać, że znajdując trzeba szukać dalej. Nie można tylko szukać, by szukać. Bo prawda daje się znaleźć, jeśli tylko człowiek zgodzi się na to, że ona go przerośnie. Oby tylko przerastała znaleziona prawda, a nie wiara w jej szukanie.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/coz-to-jest-prawda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
