<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Jarosław A. Sobkowiak &#187; moralność</title>
	<atom:link href="http://www.jaroslawsobkowiak.pl/tag/moralnosc/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl</link>
	<description>Dr, pracownik naukowo-dydaktyczny. Strona zawiera felietony z lat 2004-2009 ciągle uaktualniane. Ponadto informacje o autorze, strony dla studentów. Strona jest wyposażona w drzewko tagów oraz wyszukiwanie poprzez kategorie</description>
	<lastBuildDate>Fri, 25 Jun 2010 09:43:20 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Moralność = Prawo?</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/moralnoscprawo/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/moralnoscprawo/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Sep 2009 18:06:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[odpowiedzialność]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=911</guid>
		<description><![CDATA[Do napisania tego felietonu skłonił mnie komentarz Pana Sylwestra umieszczony przy okazji wspomnienia o śmierci Prof. Barbary Skargi (do pełnego zrozumienia zasadności obecnego felietonu niezbędna będzie wcześniejsza lektura komentarza Pana Sylwestra i mojej nań odpowiedzi).
Ostatnio coraz częściej wraca problem kryzysu moralnego i jest też coraz więcej chętnych, by braki w moralności nadrobić prawem. Ktoś nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Do napisania tego felietonu skłonił mnie komentarz Pana Sylwestra umieszczony przy okazji wspomnienia o śmierci Prof. Barbary Skargi (do pełnego zrozumienia zasadności obecnego felietonu niezbędna będzie wcześniejsza lektura komentarza Pana Sylwestra i mojej nań odpowiedzi).</em></p>
<p>Ostatnio coraz częściej wraca problem kryzysu moralnego i jest też coraz więcej chętnych, by braki w moralności nadrobić prawem. Ktoś nie chce czegoś przyjąć, zrozumieć, zaakceptować – przegłosujmy to w sejmie, zdobądźmy większość, wygrajmy sprawę. Jest to szybka droga do sukcesu, ale mało skuteczna. W czasach Chrystusa było wiele wypadków, w których rozstrzygnięcia prawa rzymskiego były sprzeczne z Ewangelią. Apostołowie świetnie zdawali sobie sprawę z faktu, iż ani prawo nie zastąpi moralności, ani moralność prawa. Sam Apostoł Paweł przedłużył sobie życie o kilka miesięcy odwołując się do prawa rzymskiego, do czego miał prawo jako obywatel imperium, unikając tym samym konsekwencji wyroku religijnego Sanhedrynu. Chrystus również wybrał inną drogę walki z nie-Bożym prawem. Tą drogą była formacja sumień a w konsekwencji Krzyż jako – po ludzku – bezsilność wobec prawa. Prawo idzie bowiem zawsze za życiem, nie przed. Gdyby np. w Polsce było zdecydowane potępienie moralne pewnych postaw, prawo musiałoby iść za życiem i to skodyfikować.</p>
<p>Na czym w istocie polega różnica pomiędzy moralnością a prawem? Otóż prawo działa prohibicyjnie, ograniczająco. Jeśli już ma związek z moralnością to jest jej wymiarem negatywnym. Natomiast moralność to projekt na życie, pewna wizja celu, świadomość motywów i konsekwencji. Gdybyśmy nawet stworzyli idealne prawo, to nie da się kochać, współistnieć, tworzyć dobro wspólne w oparciu o zbiór kodeksów (cywilnego, karnego, administracyjnego i wielu innych). Moralność może pokrywać się tylko z tym prawem, które wcześniej zostało zapisane w sercu. Co prawda nauka Kościoła mówi, że prawo stanowione nie powinno stać w sprzeczności z prawem naturalnym. A jeśli stoi? To mamy podobny wyrok, jak w przypadku „Gościa Niedzielnego”. Wyrok moralnie niesprawiedliwy, ale podjęty w świetle prawa. Złego prawa. Z tego jednak nie można wyprowadzić wniosku, iż da się w przyszłości postawić znak równości pomiędzy moralnością a prawem. Byłaby to bądź jurydyzacja moralności, bądź etyzacja prawa.</p>
<p>To właśnie z takich przypadków wywodzi się słowo „męczennik”, oznaczające również świadka. Tygodnik katolicki nie przegrał. Zaświadczył o prawdzie wobec złego prawa i za to świadectwo zapłacił. Idealnie byłoby, gdyby nie było prawa, które podważa moralność. Ale jeśli jest…? Wtedy trzeba mówić prawdę. A prawda ma swoją cenę, czasem o wiele wyższą niż zasądzona.</p>
<p>I tak już pozostanie. Prawo zabezpieczające minimum, często o wiele za małe i moralność ukazująca szczyt. I pozostanie napięcie pomiędzy władzą świecką i duchowną. I dopóki ono będzie, będzie też szansa na zmianę. Gdybyśmy zaś wyobrazili sobie, że doczekamy błogiego pokoju pomiędzy moralnością i prawem, to oznaczałoby to, że nawet diabeł się nawrócił, albo coś przeciwnego, że Kościół nie pełni już swojej roli. Znak równości pomiędzy moralnością a prawem byłby owocem kompromisu, a w moralności nie ma kompromisu i pluralizmu. Mamy prawo walczyć o lepsze prawa. To jest nawet naszym obowiązkiem. Z pełną jednak świadomością, że w najlepszym systemie społecznym i prawnym zawsze pozostanie miejsce na męczennika-świadka prawdy, i zawsze za tę prawdę będzie trzeba płacić. Pozostaje tylko troska, byśmy tworzyli takie prawo i takie społeczeństwo, w którym za prawdę, zwłaszcza prawdę o człowieku i jego prawie do życia płaci się możliwie najmniej.</p>
<p>Nie ma bowiem takiego prawa, które odebrałoby możliwość świadczenia o prawdzie. Prawda bowiem wyzwala, przede wszystkim od lęku. Lęku nie tylko przed grzechem, ale też od lęku przed konsekwencjami prawa, jakie czekają za prawdę. Nagłośniony wyrok nie odebrał więc prawa do prawdy. Pokazał tylko, że w Polsce kosztuje ona jeszcze bardzo dużo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/moralnoscprawo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Coś co daje do myślenia&#8230;</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/cos-co-daje-do-myslenia/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/cos-co-daje-do-myslenia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Mar 2009 21:07:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=361</guid>
		<description><![CDATA[

Niewątpliwie film Stephana Daldry Lektor daje do myślenia. I wbrew pobieżnym recenzjom, nie chodzi o problem inicjacji seksualnej. Chodzi o prawdę o człowieku, historii… Prawdę, o którą nie trzeba się spierać, lecz o której trzeba pomyśleć. Wraca w nim bowiem stary, nieunikniony temat: słuszne.
Najbardziej trafne usytuowanie tego pojęcia zdaje się być pomiędzy legalnym a dobrym. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div></div>
<p><span style="font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Niewątpliwie film Stephana Daldry <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Lektor</em> daje do myślenia. I wbrew pobieżnym recenzjom, nie chodzi o problem inicjacji seksualnej. Chodzi o prawdę o człowieku, historii… Prawdę, o którą nie trzeba się spierać, lecz o której trzeba pomyśleć. Wraca w nim bowiem stary, nieunikniony temat: słuszne.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Najbardziej trafne usytuowanie tego pojęcia zdaje się być pomiędzy legalnym a dobrym. Bohaterka filmu z jednej strony próbuje siebie usprawiedliwić, z drugiej zaś nie bardzo wie za co: przecież to, co robiła było legalne. W tym samym czasie rozprawiamy się z historią odznaczając bohaterów za to, że podejmowali coś, co było nielegalne. Pojawia się zatem nowy wątek myślenia o słusznym – słuszne pomiędzy nielegalnym a dobrym.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Słuszne może być życie, postępowanie. Ale żeby orzec o nim „słuszne”, trzeba je koniecznie umieścić pomiędzy prawem a etyką. Prawem, które podąża za życiem, by je porządkować i dobrem, które uprzedza działanie, by podążało za nim życie. Ważne jest jednak, by prawo nie musiało porządkować wszystkiego, bo prawo idzie za życiem, a w życiu można zbyt dużo zniszczyć, zaprzepaścić.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Kiedy mówi się o prawdziwych naukowcach nie ma się na myśli wykształconych wymyślaczy rzeczywistości, lecz twórczych jej obserwatorów. Podobnie jest z koncepcją dobra. Dzisiaj nie cieszą się zbyt wielkim szacunkiem takie zawody jak moralista czy etyk – chciałoby się powiedzieć: I słusznie! To czym się zajmują, uważane jest bowiem za nierealne, nierzeczywiste. Może to i racja, jeśli rozumie się je jako racjonalne wymyślanie moralnych przygód. Jest bowiem wbrew pozorom – i wbrew książkom o racjonalności pozorów – tylko jedna etyka, tak jak jest tylko jedna rzeczywistość. I ta jest do twórczego odkrywania. Wtedy można jednoznacznie ocenić życie, a właściwie nie życie. Można wtedy ocenić czy się żyło czy tylko pozorowało. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Ten film musi dzielić ludzi, ale nie tak jak przyzwyczaiła nas demokracja i tolerancja. Ten film musi dzielić ludzi jak podzielił świat Kopernik na to, co przed i po. Słuszność nie jest wypadkową demokracji. Jest owocem poszukiwań tego, co istnieje naprawdę. Wszystko inne można uczynić legalnym, a nawet etycznym – czyli wymyślaną racjonalnością zachowań. Słuszność nie stoi po żadnej ze stron. Słuszna jest RZECZYWISTOŚĆ, ale nie ta tworzona z domieszką błędu, lecz TA, Z KTÓREJ WSZYSTKO SIĘ STAŁO, A BEZ KTÓREJ NIC SIĘ NIE STAŁO, CO SIĘ STAŁO… rzeczywiste.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">I niech mi Czytelnik wybaczy, że tym razem nie dam możliwości komentarza. Przyszedł chyba czas, by zacząć odkrywać to, co jest, a nie to, co się wydaje. I w tym sensie nie interesuje mnie ani opinia większości, ani mniejszości. One nie usprawiedliwią. Usprawiedliwia tylko sumienie… słuszne. To, którego nie da się wpisać pomiędzy legalne i dobre. Usprawiedliwi tylko sumienie: mnie &#8211; moje, Ciebie &#8211; Twoje.</span></p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/cos-co-daje-do-myslenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie-tradycyjni czy bez tradycji?</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/tradycyjni-czy-bez-tradycji/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/tradycyjni-czy-bez-tradycji/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Mar 2009 23:11:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[statystyki]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=344</guid>
		<description><![CDATA[

16 marca CBOS opublikował badania Moralność Polaków po 20 latach przemian. Przeglądając wyniki badań można stwierdzić, że w naszym kraju następuje proces sekularyzacji, chociaż może nie w takim stopniu jak to ma miejsce w krajach z dłuższą niż nasza tradycją laicyzacji. Badania ukazują naszą moralność w dość bladym świetle, chociaż – niestety – wiele z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div></div>
<p><span style="line-height: 115%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"></p>
<p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">16 marca CBOS opublikował badania <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Moralno</em></span><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span></em><em style="mso-bidi-font-style: normal;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ć Polaków po 20 latach przemian. </span></em><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Przeglądając wyniki badań można stwierdzić, że w naszym kraju następuje proces sekularyzacji, chociaż może nie w takim stopniu jak to ma miejsce w krajach z dłuższą niż nasza tradycją laicyzacji. Badania ukazują naszą moralno</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ć w do</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ć bladym </span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">wietle, chociaż – niestety – wiele z prezentowanych wyników mógłbym potwierdzić badaniami, które były prowadzone pod moim kierunkiem, chociażby stosunek młodych Polaków do antykoncepcji (2008).</span></p>
<p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Co jednak uderza szczególnie w tych badaniach to fakt, iż coraz większa czę</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ć Polaków nie wiąże już moralno</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ci z religijno</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">cią, a jeszcze niższy procent uważa moralno</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ć katolicką za moralno</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ć szczególnie istotną. Rodzi się jednak pytanie: Czy to oznacza, że jeste</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">my coraz mniej tradycyjni, czy też, że jeste</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">my coraz bardziej bez tradycji? Osobi</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">cie skłaniam się do tej drugiej sugestii.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Gdyby bowiem przyjąć, że odchodzimy od tradycji, tzn. od tradycyjnych warto</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ci, które w naszym kraju były inspirowane moralno</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">cią katolicką, to słusznym wydawałoby się pytanie, ku jakiej tradycji zmierzamy? Można bowiem nie opierać swojego życia na religii, ale wtedy zostaje osąd moralny oparty na rozumie (etyka), czy na szczerym poszukiwaniu prawdy we własnym sercu. Tymczasem wydaje się, że jeste</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">my coraz bardziej społeczeństwem, które można okre</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">lić jako społeczeństwo „bez wła</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ciwo</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ci”, tzn. bez zakotwiczenia w czymkolwiek co dawałoby posmak stało</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ci, zakorzenienia, odniesienia. Zaczynamy być coraz bardziej społeczeństwem nie tylko bez odniesień religijnych, ale także bez stałych punktów odniesienia.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Taki stan rzeczy nie jest już sekularyzacją, to co</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"> znacznie gorszego – to programowa rezygnacja z my</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">lenia, jakiegokolwiek (!). Na większo</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ć naszych postaw nie mamy już argumentów nie tylko religijnych, coraz czę</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ciej brakuje nam argumentów po prostu racjonalnych. Czy więc przestajemy być tradycyjni? Gdyby tak było, wtedy rezygnacja z tradycji sugerowałaby wzmożone poszukiwania innej tradycji, innych punktów odniesień. My za</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Times New Roman&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">ś</span><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"> – i taka jest moja teza – stajemy się coraz bardziej społeczeństwem <span style="mso-spacerun: yes;"> </span>b e z <span style="mso-spacerun: yes;"> </span>t r a d y c j i. I chyba to we wspomnianych badaniach rodzi największy niepokój. </span></p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/tradycyjni-czy-bez-tradycji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Seks dzielący ludzi</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/seks-dzielacy-ludzi/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/seks-dzielacy-ludzi/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Nov 2005 00:18:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=520</guid>
		<description><![CDATA[Jeden z moich dawnych profesorów mawiał, iż są dwie drogi ukazywania moralności chrześcijańskiej: jedna prowadzi na szczyt, blokując możliwość odbicia w boczne drogi, druga, nie zajmując się tarasowaniem skrętów, dostatecznie jasno ukazuje szczyt. Taka właśnie alternatywa odzwierciedla współczesne podejście człowieka do seksu.
                Można w nim widzieć źródło „rozproszenia świętych energii” i zło czyhające na człowieka. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Jeden z moich dawnych profesorów mawiał, iż są dwie drogi ukazywania moralności chrześcijańskiej: jedna prowadzi na szczyt, blokując możliwość odbicia w boczne drogi, druga, nie zajmując się tarasowaniem skrętów, dostatecznie jasno ukazuje szczyt. Taka właśnie alternatywa odzwierciedla współczesne podejście człowieka do seksu.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Można w nim widzieć źródło „rozproszenia świętych energii” i zło czyhające na człowieka. W takiej perspektywie trzeba, w imię drogi na szczyt, blokować wszelkie możliwości zboczenia z drogi. Konsekwentnie, jedni czują się powołani do blokowania dróg, inni przeciwnie, starają się uprzedzić „służby drogowe” w odkrywaniu jeszcze nie zablokowanych dróg. Słabą stroną tego rozwiązania jest fakt, iż jedni i drudzy tracą energię, sprawiając tym samym, że szczyt jest ciągle daleki i nieosiągalny.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Można w seksie widzieć również drogę wyrażenia swojego człowieczeństwa. Wymaga on jednak jasnego uświadomienia sobie celu i sensu życia, a następnie w imię tego celu troskę o możliwie szybkie i pewne dotarcie do niego. Taka wizja niesie w sobie niebezpieczeństwo złego odczytania drogi, ale daje również jedyną szansę uczynienia czegoś sensownego w imię świadomego wyboru, ofiary, poświęcenia.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>„Mistrzowie podejrzeń” wybiorą pierwszą drogę i przejmą odpowiedzialność za cały świat. Drugich zmusi to do troski o siebie i o innych, jednak z głęboką wiarą w to, że szczyt jest na tyle pociągający, iż człowiek zrozumie, że drobne poświęcenia w imię pełnego szczęścia będącego udziałem tych, którzy dotrą na szczyt, jest warte każdego wyrzeczenia.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Seks nie musi dzielić, tak jak nie musi dzielić ofiara i wyrzeczenie. Jest tylko jeden warunek, iż zaproponuje się coś, co prawdziwie połączy i zjednoczy w wysiłkach. Może więc w moralnym słowniku współczesnego człowieka do hasła na literę „s”, w którym seks zagościł na dobre, dopisać jeszcze jedno hasło: świętość. Może warto podjąć dla człowieka to ryzyko, które Bóg podejmuje ciągle na nowo dając życie obdarzone seksualnością z jednoczesnym powszechnym powołaniem do świętości.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/seks-dzielacy-ludzi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdyby Bóg nie istniał&#8230;</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/gdyby-bog-nie-istnial/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/gdyby-bog-nie-istnial/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Oct 2005 00:16:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[podmiot]]></category>
		<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[sens życia]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=518</guid>
		<description><![CDATA[Przeczytałem niedawno książkę (Jean-Marie Rumb, Les fondements de la morale chrétienne, Paris 2005), w której autor stawia następującą tezę: Gdyby Bóg nie istniał, wszystko jest możliwe. Zatem, jeśli nie wszystko jest możliwe, Bóg musi istnieć, albo jeśli nie wszystko jest możliwe, a Bóg nie istnieje, to znaczy, że istnieje obszar moralności bez Boga.
                Gdyby jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Przeczytałem niedawno książkę (Jean-Marie Rumb, <em style="mso-bidi-font-style: normal;">Les fondements de la morale chrétienne</em>, Paris 2005), w której autor stawia następującą tezę: Gdyby Bóg nie istniał, wszystko jest możliwe. Zatem, jeśli nie wszystko jest możliwe, Bóg musi istnieć, albo jeśli nie wszystko jest możliwe, a Bóg nie istnieje, to znaczy, że istnieje obszar moralności bez Boga.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Gdyby jednak upierać się przy pierwotnej tezie, można wnioskować, iż wszelka moralność, której fundamentem nie jest Bóg jest sama w sobie niemoralna. Co zatem zostałoby człowiekowi pozbawionemu boskiego gwarantu praw? …On sam, osamotniony podmiot.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Co jednak lepsze? Uparcie twierdzić, że prawdziwa moralność jest tam, gdzie przyjmuje się Boga za fundament (w ten sposób zwalniałoby się z odpowiedzialności moralnej niewierzących), czy też uznać, że istnieje moralność bez Boga (po co jednak uparcie Go do moralności wprowadzać – przykładem <em style="mso-bidi-font-style: normal;">invocatio Dei </em>w projekcie konstytucji europejskiej).</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/gdyby-bog-nie-istnial/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dobro i zło po polsku czyli przypadek o. Konrada</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dobro-i-zlo-po-polsku-czyli-przypadek-o-konrada/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dobro-i-zlo-po-polsku-czyli-przypadek-o-konrada/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Apr 2005 23:49:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[lustracja]]></category>
		<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>
		<category><![CDATA[obłuda i faryzeizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=491</guid>
		<description><![CDATA[Kilkakrotnie w moich felietonach wracało określenie „po polsku”. Bo rzeczywiście u nas nic nie jest takie, jak gdzie indziej – nawet dobro i zło. Każdą z tych rzeczywistości rozumiemy fragmentarycznie. Dla przykładu dobro nie oznacza jakiejś właściwości człowieka, lecz określony wycinek jego życia. Jest się więc dobrym dla rodziny, albo dla grupy przyjaciół, bądź też [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Kilkakrotnie w moich felietonach wracało określenie „po polsku”. Bo rzeczywiście u nas nic nie jest takie, jak gdzie indziej – nawet dobro i zło. Każdą z tych rzeczywistości rozumiemy fragmentarycznie. Dla przykładu dobro nie oznacza jakiejś właściwości człowieka, lecz określony wycinek jego życia. Jest się więc dobrym dla rodziny, albo dla grupy przyjaciół, bądź też dla grupy, z którą trzyma się&#8230; władzę. Podobnie dobro wspólne, nie musi ono oznaczać czynników pozwalających na rozwój człowieka czy też wspólnoty. Wspólne, oznacza dzielone z tymi, z którymi się trzyma. Również i zło nie oznacza braku dobra, lecz jakąś próżnię, na której można dobudować większe jeszcze zło. Dokonaliśmy też kolejnego przełomu w metafizyce: nasze zło wcale nie potrzebuje odniesienia do dobra, to dobro staje się jakieś nieprawdziwe, jeśli nie ma w nim miejsca na zło.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Praktyczną tego konsekwencją są nasze sądy, zwłaszcza moralne. Przypominają one osądzanie winnych przez nawróconego diabła albo upadłego anioła. Jednak ani anioł, ani diabeł nie są autentyczni. Są polscy. W takim też duchu rosną nasze owoce po Janie Pawle II. Z jednej strony obraziła się medialna mniejszość, że większość odważyła się mieć wielkiego bez domieszki, z drugiej strony obraziła się większość, że mniejszość podkłada jej czarną owcę w postaci agenta w sutannie. Pocieszające jest jedynie to, że i owca jest polska, czyli nie do końca czarna.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Czy mamy zatem coś jak inni? Rozum, ale niestety rzadko po niego sięgamy. A bez niego łatwo uwierzyć we wszystko. Nie chcemy już kojarzyć faktów, wyciągać wniosków, pamiętać słów człowieka z wczoraj, podczas gdy dzisiaj im zaprzecza. Nie wysilamy się, by widzieć, wystarczy, że patrzymy. Nie usiłujemy rozumieć, wystarczy, że wyjaśniamy. Nie usiłujemy być lepsi, wystarczy, że chcemy. Najbardziej żałosne jest to, że miernota dotknęła elit – nie tylko politycznych czy medialnych. Miernota dotknęła tych, którzy z rozumu żyją. Czyżby więc z ich powodu również nasze statystyki o spadającym bezrobociu miały być prawdziwe tylko po polsku?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dobro-i-zlo-po-polsku-czyli-przypadek-o-konrada/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moralne odrodzenie</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/moralne-odrodzenie/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/moralne-odrodzenie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Feb 2005 23:37:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=477</guid>
		<description><![CDATA[Obserwacja życia publicznego w Polsce zmusza do przyjęcia oczywistego wniosku: Polska elita polityczna, intelektualna i społeczna potrzebuje odrodzenia. Jak go jednak dokonać, by nie był to mit odrodzenia a prawdziwa przemiana obyczajów?
                Przede wszystkim potrzeba nam uczciwego rachunku sumienia. Uczciwego, tzn. autentycznego. Trzeba więc przyznać się do narodowych grzechów bez koloryzowania, ale też bez grożącego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Obserwacja życia publicznego w Polsce zmusza do przyjęcia oczywistego wniosku: Polska elita polityczna, intelektualna i społeczna potrzebuje odrodzenia. Jak go jednak dokonać, by nie był to mit odrodzenia a prawdziwa przemiana obyczajów?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Przede wszystkim potrzeba nam uczciwego rachunku sumienia. Uczciwego, tzn. autentycznego. Trzeba więc przyznać się do narodowych grzechów bez koloryzowania, ale też bez grożącego nam fatalizmu. Ilu niedociągnięć jesteśmy świadomi i ile z nich popełniono dobrowolnie. Jeśli się tego jasno nie określi można sobie odbić moralne płuca a odrodzenie nie nadejdzie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Następnie trzeba żałować. I znowu uwaga, potrzeba żalu autentycznego. Takiego, który obejmie całe zło, ale obejmie je świadomie i aktualnie – bez skrajności żałowania za przeszłość i bez utopii budowania raju przyszłości. IV Rzeczpospolita nie będzie lepsza od wcześniejszej, jeśli najpierw nie uświadomi się, czym jest w ogóle Rzeczpospolita, co znaczy honor, odpowiedzialność i konsekwencja.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Potem potrzeba wyznania: całościowego i prawdziwego. Wyznać trzeba wszystkie wielkie grzechy, nie sprowadzając ich do ilości. Ilość małych, rzucanych opinii publicznej grzeszków zaciera bowiem to, co jest prawdziwą słabością. A tych nie jest aż tak wiele – Rzeczpospolita ma ich wiele, ale każdy z nas najczęściej jedną, tę najważniejszą dla siebie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Dalej trzeba obiecać poprawę. Musi ona być jednak realna. Musi kosztować, trwać i być przyjęta z nadzieją, że nie zostanie nadużyta przez tych, którzy odrodzić się nie chcą. To zaś zmusza do przejścia przez wcześniejsze punkty, ale najpierw tych, którzy chcą rozgrzeszać. Inaczej „członki” się nawrócą, a „głowa” będzie błądzić w schizofrenicznym szale.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Wreszcie trzeba zadośćuczynić. Pierwszym tego punktem jest honor i odpowiedzialność. Czasem trzeba odejść i to na długo, by móc wrócić. Kadencyjność pokuty zależy od woli nawrócenia, a póki co, wydaje się, że ci, którzy jeszcze nie żałowali, nie wyznali i nie odeszli, już chcą wracać, chociaż jeszcze nawet nie zrobili kroku, by odejść. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span><em style="mso-bidi-font-style: normal;">Nie spieszmy się kochać ludzi zwłaszcza, gdy nie odchodzą</em>. Od swych starych planów, przyzwyczajeń, nawyków. Kochajmy zaś tych, którzy już odeszli, jeszcze nie wrócili i długo nie wrócą. Bo tak naprawdę tylko oni zrozumieli, co znaczy odrodzić się na nowo.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/moralne-odrodzenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Interpretować, interpretować&#8230;</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/interpretowac-interpretowac/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/interpretowac-interpretowac/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Nov 2004 23:04:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[natura]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=448</guid>
		<description><![CDATA[Dla większości myślących ludzi nie ulega wątpliwości, że działanie moralne człowieka musi mieć jakieś trwałe podstawy. W przeciwnym razie należałoby zrezygnować z idei Sądu Ostatecznego, gdyż byłby on przejawem najbardziej komicznej z dotychczasowych komisji śledczych. Czy jednak za obiektywizmem Sądu Ostatecznego nie stoi subiektywizm Boga? Oczywiście, że tak. A jako w niebie, tak i na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Dla większości myślących ludzi nie ulega wątpliwości, że działanie moralne człowieka musi mieć jakieś trwałe podstawy. W przeciwnym razie należałoby zrezygnować z idei Sądu Ostatecznego, gdyż byłby on przejawem najbardziej komicznej z dotychczasowych komisji śledczych. Czy jednak za obiektywizmem Sądu Ostatecznego nie stoi subiektywizm Boga? Oczywiście, że tak. A jako w niebie, tak i na ziemi.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Max Weber pisząc nieco inaczej o tym samym, ukuł pojęcie „teodycei klasy uprzywilejowanej”. Bo gdyby rzeczywiście ukazać moralność jako schemat: norma – wartość &#8211; autorytet”, rodzi się od razu pytanie o to, kto ma autorytet. I odpowiedź rysuje się prosta: ten, kto ma władzę, wpływy, oddziaływanie…</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;"><span style="mso-tab-count: 1;">                </span>Trzeba dziękować Opatrzności za obiektywizm natury ludzkiej i wpisanych w nią praw. Naturę trzeba jednak interpretować. A w tej interpretacji tak trudno zapomnieć o sobie. Pozostaje więc interpretować, podlegać interpretacji, wpływać na interpretację, być interpretatorem, być Wielkim Interpretatorem. Wreszcie żyć owocami interpretacji. No właśnie, jeszcze nimi żyć…</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/interpretowac-interpretowac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świadomość społeczna i/czy moralna</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/swiadomosc-spoleczna-iczy-moralna/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/swiadomosc-spoleczna-iczy-moralna/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Oct 2004 22:52:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[moralność]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=436</guid>
		<description><![CDATA[Myśląc o swoim dzieciństwie człowiek pamięta niewiele. Właściwie po latach uświadamia sobie, że był pod wpływem bliskich (rodziny, znajomych). Ta zależność powróci jeszcze na koniec życia – zależność od zakładu pogrzebowego, a potem od społeczności świętych lub nie-świętych. Pomiędzy tymi okresami pojawia się autonomia jako chęć zrzucania presji otoczenia na rzecz własnych świadomych wyborów.
               Czy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">Myśląc o swoim dzieciństwie człowiek pamięta niewiele. Właściwie po latach uświadamia sobie, że był pod wpływem bliskich (rodziny, znajomych). Ta zależność powróci jeszcze na koniec życia – zależność od zakładu pogrzebowego, a potem od społeczności świętych lub nie-świętych. Pomiędzy tymi okresami pojawia się autonomia jako chęć zrzucania presji otoczenia na rzecz własnych świadomych wyborów.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">               Czy jednak świadomość presji i pragnienie autonomii przebiegają podobnie we wszystkich płaszczyznach, szczególnie w płaszczyźnie moralnej? Można zauważyć podobieństwa i różnice. Najpierw <span style="mso-bidi-font-weight: bold;">przykład różnicy</span>: człowiek jest z natury bytem moralnym, a przecież w dzieciństwie nawet świat bliskich ma niewielki wpływ na kształt życia moralnego dziecka. Wtedy, gdy presja społeczna jest wielka, moralna prawie nie występuje. Wpływ ten zwiększa się wraz ze wzrostem świadomości dziecka. <span style="mso-bidi-font-weight: bold;">Przykład podobieństwa</span>: zaczyna się ono w momencie buntu naszej autonomii wobec zewnętrznych norm. Może więc trzeba zapytać, czym jest autonomia w moralności i co ma być jej celem?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify; line-height: 150%; margin: 0cm 0cm 0pt;"><span style="line-height: 150%; font-family: &quot;Georgia&quot;,&quot;serif&quot;; font-size: 10pt;">              Autonomia jest <em><span style="mso-bidi-font-weight: bold;">samo-nomią</span></em>. Jednak jest to <em><span style="mso-bidi-font-weight: bold;">samo-nomia odczytywania</span></em> a nie wymyślania norm. Podobną samo-nomię ma również Kościół. Nie jest on w stanie stworzyć absolutnych norm (one są darem Boga dla człowieka dzięki sumieniu). Kościół może natomiast je odczytać, interpretować i potwierdzić. <span style="mso-bidi-font-weight: bold;">Sumienie</span> zaś jest <em><span style="mso-bidi-font-weight: bold;">samo-nomiczne</span></em>, by chronić przed <em><span style="mso-bidi-font-weight: bold;">samotnością</span></em>. Odczytuje to, co już jest i czeka na aktualizację. Czy w takim razie moralność jest presją? Nie jest, jeśli towarzyszy pragnieniu spełniania się osoby. Może być natomiast presją wtedy, gdy ktoś uwierzy w zasadę: <em><span style="mso-bidi-font-weight: bold;">Myślę, więc jest moralność</span>. </em>Tymczasem ona jest po to, by ktoś miał o czym <em><span style="mso-bidi-font-weight: bold;">myśleć</span></em>.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/swiadomosc-spoleczna-iczy-moralna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
