<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Śp. Prof. Barbara Skarga</title>
	<atom:link href="http://www.jaroslawsobkowiak.pl/sp-prof-barbara-skarga/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/sp-prof-barbara-skarga/</link>
	<description>Dr, pracownik naukowo-dydaktyczny. Strona zawiera felietony z lat 2004-2009 ciągle uaktualniane. Ponadto informacje o autorze, strony dla studentów. Strona jest wyposażona w drzewko tagów oraz wyszukiwanie poprzez kategorie</description>
	<lastBuildDate>Sun, 08 Aug 2010 16:00:11 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: Jarosław A. Sobkowiak</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/sp-prof-barbara-skarga/comment-page-1/#comment-75</link>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 30 Sep 2009 17:13:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=907#comment-75</guid>
		<description>Myślę, że rozwiązanie daje św. Paweł - czynić prawdę w miłości. Prawdę bez miłości można czynić ulegając skrajnościom: można prawdę relatywizować, zawsze mieć jakieś &quot;ale&quot;, powoływać się na okoliczności. Można też prawdą nienawidzić. Natomiast prawda w miłości to mniej więcej to, co w moralności nazywa się subiektywną odpowiedzialnością. Prościej, jeśli ktoś zabija dziecko - to jest to zabójstwo. Ale do tego, by nazwać kogoś zabójcą, trzeba znać wszystkie okoliczności. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, iż do oceny moralnej czynu trzeba brać pod uwagę trzy elementy: przedmiot, intencję i okoliczności. I raz jeszcze powiadam: kiedy ginie człowiek z ręki człowieka, to jest to zabójstwo (ze względu na przedmiot). Ale biorąc pod uwagę intencję sprawcy, do tego, by ją ocenić, trzeba ją znać. Chodzi o świadomość moralną, poczytalność, prawdziwe motywy. Nie wystarczy kilka wycinków prasowych, by je znać. I są też okoliczności - czasem łagodzą odpowiedzialność, czasem wręcz przeciwnie. Jeśli chciało się dziecko zabić, to taki czyn byłby, jest i zawsze będzie zabójstwem, bo jak można nazwać to, że człowiek jest i nagle przestaje być? Ale nie znając dogłębnie sprawy nigdy nie nazwałbym człowieka zabójcą. I chyba tu jest cały problem. Nie zawsze da się postawić znak równości pomiędzy zabójstwem a zabójcą. To byłoby zbyt proste. A w ewangelicznym &quot;tak, tak&quot; nie chodzi bynajmniej o prawo odwetu. Chrystus nie przyszedł prawa znieść, ale dopełnić. Oznacza to, że nie przyszedł zabicia człowieka nazwać inaczej, tylko dopełnić pełną prawdą o zdarzeniu. Czasem zaś trochę za szybko szafuje się pewnymi mocnymi słowami. Tego przypadku nie jestem w stanie ocenić - za mało wiem. A to, co mówi mi intuicja - wydaje się, że ta osoba jest dość ograniczona intelektualnie i to inni pokazali jej, że na tym można zrobić pieniądze. Zabójstwo przyzywa zabójcę. I zapewne chęć zabicia dziecka domagałaby się zabójcy. Ale manipulacja tym, co się nie stało jest tylko domniemaniem. Czym innym jest więc ocena moralna, czym innym wyrok sądu. Sąd może skazać za to, co jest treścią prawa, a prawo w tym względzie jest po stronie tej Pani. Zatem mamy szerszy problem. Łatwo bowiem skazać człowieka, trudniej naprawić system. A jak dotąd zarówno obecny jak i poprzednie rządy rozdzierają szaty na konkretny przypadek, tylko, że nie zrobiły nic, żeby takie przypadki nie miały miejsca. Ale sprowokował mnie Pan do jednego. Do napisania felietonu o relacji pomiędzy moralnością i prawem. Wkrótce postaram się to uczynić.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Myślę, że rozwiązanie daje św. Paweł &#8211; czynić prawdę w miłości. Prawdę bez miłości można czynić ulegając skrajnościom: można prawdę relatywizować, zawsze mieć jakieś &#8220;ale&#8221;, powoływać się na okoliczności. Można też prawdą nienawidzić. Natomiast prawda w miłości to mniej więcej to, co w moralności nazywa się subiektywną odpowiedzialnością. Prościej, jeśli ktoś zabija dziecko &#8211; to jest to zabójstwo. Ale do tego, by nazwać kogoś zabójcą, trzeba znać wszystkie okoliczności. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, iż do oceny moralnej czynu trzeba brać pod uwagę trzy elementy: przedmiot, intencję i okoliczności. I raz jeszcze powiadam: kiedy ginie człowiek z ręki człowieka, to jest to zabójstwo (ze względu na przedmiot). Ale biorąc pod uwagę intencję sprawcy, do tego, by ją ocenić, trzeba ją znać. Chodzi o świadomość moralną, poczytalność, prawdziwe motywy. Nie wystarczy kilka wycinków prasowych, by je znać. I są też okoliczności &#8211; czasem łagodzą odpowiedzialność, czasem wręcz przeciwnie. Jeśli chciało się dziecko zabić, to taki czyn byłby, jest i zawsze będzie zabójstwem, bo jak można nazwać to, że człowiek jest i nagle przestaje być? Ale nie znając dogłębnie sprawy nigdy nie nazwałbym człowieka zabójcą. I chyba tu jest cały problem. Nie zawsze da się postawić znak równości pomiędzy zabójstwem a zabójcą. To byłoby zbyt proste. A w ewangelicznym &#8220;tak, tak&#8221; nie chodzi bynajmniej o prawo odwetu. Chrystus nie przyszedł prawa znieść, ale dopełnić. Oznacza to, że nie przyszedł zabicia człowieka nazwać inaczej, tylko dopełnić pełną prawdą o zdarzeniu. Czasem zaś trochę za szybko szafuje się pewnymi mocnymi słowami. Tego przypadku nie jestem w stanie ocenić &#8211; za mało wiem. A to, co mówi mi intuicja &#8211; wydaje się, że ta osoba jest dość ograniczona intelektualnie i to inni pokazali jej, że na tym można zrobić pieniądze. Zabójstwo przyzywa zabójcę. I zapewne chęć zabicia dziecka domagałaby się zabójcy. Ale manipulacja tym, co się nie stało jest tylko domniemaniem. Czym innym jest więc ocena moralna, czym innym wyrok sądu. Sąd może skazać za to, co jest treścią prawa, a prawo w tym względzie jest po stronie tej Pani. Zatem mamy szerszy problem. Łatwo bowiem skazać człowieka, trudniej naprawić system. A jak dotąd zarówno obecny jak i poprzednie rządy rozdzierają szaty na konkretny przypadek, tylko, że nie zrobiły nic, żeby takie przypadki nie miały miejsca. Ale sprowokował mnie Pan do jednego. Do napisania felietonu o relacji pomiędzy moralnością i prawem. Wkrótce postaram się to uczynić.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Sylwester J.</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/sp-prof-barbara-skarga/comment-page-1/#comment-73</link>
		<dc:creator>Sylwester J.</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 30 Sep 2009 12:47:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=907#comment-73</guid>
		<description>Ważna rzecz stała się niedawno w Polsce. Mam na myśli wyrok sądu skazujący „Gościa Niedzielnego” za napisanie, tego co, co zostało napisane (mógłbym użyć tu zwrotu „napisanie prawdy”, ale tego nie zrobię, bo strach pomyśleć, za co można być w RP skazanym).

Jakie jest księdza zdanie na ten temat? Czy o kobiecie, która chciała zabić swoje dziecko można napisać: „chciała zabić swoje dziecko”? Czy może trzeba napisać o tym w inny sposób? Może delikatnie, tylko jak, żeby nie mijać się z prawdą i nazywać rzeczy po imieniu? Ojciec Maciej Zięba w programie Tomasza Lisa, powiedział, że on użyłby innych słów, co w kontekście wypowiedzi Kazimiery Szczuki i posła R. Kalisza o języku nienawiści, wypadło, jak potwierdzenie, że taki język właśnie był stosowany w artykułach w „Gościu Niedzielnym”.
Jak mają się do tego ewangeliczne „tak, tak , nie, nie”?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ważna rzecz stała się niedawno w Polsce. Mam na myśli wyrok sądu skazujący „Gościa Niedzielnego” za napisanie, tego co, co zostało napisane (mógłbym użyć tu zwrotu „napisanie prawdy”, ale tego nie zrobię, bo strach pomyśleć, za co można być w RP skazanym).</p>
<p>Jakie jest księdza zdanie na ten temat? Czy o kobiecie, która chciała zabić swoje dziecko można napisać: „chciała zabić swoje dziecko”? Czy może trzeba napisać o tym w inny sposób? Może delikatnie, tylko jak, żeby nie mijać się z prawdą i nazywać rzeczy po imieniu? Ojciec Maciej Zięba w programie Tomasza Lisa, powiedział, że on użyłby innych słów, co w kontekście wypowiedzi Kazimiery Szczuki i posła R. Kalisza o języku nienawiści, wypadło, jak potwierdzenie, że taki język właśnie był stosowany w artykułach w „Gościu Niedzielnym”.<br />
Jak mają się do tego ewangeliczne „tak, tak , nie, nie”?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
