<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Przyszłość &#8220;Pokolenia Ego&#8221;</title>
	<atom:link href="http://www.jaroslawsobkowiak.pl/przyszlosc-pokolenia-ego/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/przyszlosc-pokolenia-ego/</link>
	<description>Dr, pracownik naukowo-dydaktyczny. Strona zawiera felietony z lat 2004-2009 ciągle uaktualniane. Ponadto informacje o autorze, strony dla studentów. Strona jest wyposażona w drzewko tagów oraz wyszukiwanie poprzez kategorie</description>
	<lastBuildDate>Sun, 08 Aug 2010 16:00:11 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: Michał Kosecki</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/przyszlosc-pokolenia-ego/comment-page-1/#comment-70</link>
		<dc:creator>Michał Kosecki</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Sep 2009 17:31:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=891#comment-70</guid>
		<description>W analizie naszego pokolenia można chyba iść jeszcze dalej. Punkty styczne naszych okręgów najczęściej są punktami zapalnymi konfliktów, drobnostkami, o które jesteśmy w stanie toczyć wojny większe niż nasza średnica z zasadą &quot;cel uświęca środki&quot; na ustach i cyrklem w dłoni gotowym do ataku.

Coraz mniej w nas kompromisu, dialogu. Wymiana myśli jest już rzadkością, luksusem jest wymiana zdań, które jednak treściowo nawet punktem się nie stykają. Bunt i buńczuczność przeciw wszystkim i wszystkiemu co nie po naszej myśli. Urodziliśmy się w świecie bez barier, jedynie część z nas dzieciństwo spędziła w chłodku PRL-u i z &quot;bo mi się należy&quot; uczyniliśmy filozofię życia.

Manifestujemy niezależność, która jednak zaprzecza fundamentalnej zasadzie, iż jesteśmy istotami społecznymi. Uniezależniając się od wszystkiego nie tylko ignorancko odrywamy się od korzeni i całego dziedzictwa, ale i skazujemy się na samotność lub związki zgoła toksyczne i nie tyle niepełne, co wręcz puste.

Wierzę w zegar biologiczny, który nie pozwoli przekazać tego stylu życia dalej. Jeszcze wierzę, że doznamy szoku w wieku 40, 50, czy 60 lat i będziemy w stanie przestrzegać przed tym młodszym. Wierzę, że &quot;starość się zemści&quot;, by nie doprowadzić do podobnym wypaczeń w przyszłości, a tym samym stopniowej zagłady ludzi. Zagłady, dodajmy, ad intra, bez żadnego detonatora z zewnątrz.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W analizie naszego pokolenia można chyba iść jeszcze dalej. Punkty styczne naszych okręgów najczęściej są punktami zapalnymi konfliktów, drobnostkami, o które jesteśmy w stanie toczyć wojny większe niż nasza średnica z zasadą &#8220;cel uświęca środki&#8221; na ustach i cyrklem w dłoni gotowym do ataku.</p>
<p>Coraz mniej w nas kompromisu, dialogu. Wymiana myśli jest już rzadkością, luksusem jest wymiana zdań, które jednak treściowo nawet punktem się nie stykają. Bunt i buńczuczność przeciw wszystkim i wszystkiemu co nie po naszej myśli. Urodziliśmy się w świecie bez barier, jedynie część z nas dzieciństwo spędziła w chłodku PRL-u i z &#8220;bo mi się należy&#8221; uczyniliśmy filozofię życia.</p>
<p>Manifestujemy niezależność, która jednak zaprzecza fundamentalnej zasadzie, iż jesteśmy istotami społecznymi. Uniezależniając się od wszystkiego nie tylko ignorancko odrywamy się od korzeni i całego dziedzictwa, ale i skazujemy się na samotność lub związki zgoła toksyczne i nie tyle niepełne, co wręcz puste.</p>
<p>Wierzę w zegar biologiczny, który nie pozwoli przekazać tego stylu życia dalej. Jeszcze wierzę, że doznamy szoku w wieku 40, 50, czy 60 lat i będziemy w stanie przestrzegać przed tym młodszym. Wierzę, że &#8220;starość się zemści&#8221;, by nie doprowadzić do podobnym wypaczeń w przyszłości, a tym samym stopniowej zagłady ludzi. Zagłady, dodajmy, ad intra, bez żadnego detonatora z zewnątrz.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Grzegorz Pragacz</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/przyszlosc-pokolenia-ego/comment-page-1/#comment-69</link>
		<dc:creator>Grzegorz Pragacz</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 17 Sep 2009 21:02:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=891#comment-69</guid>
		<description>Tekst pt.:&lt;&gt; przedstawia wiele prawdy o czlowieku wspolczesnym. Abstrahujac nawet od freudowskiej psychoanalizy, a opierajac sie na obserwcji codziennych ludzkich zachowan (takze wlasnych) mozna potwerdzic teze o &quot;bytach - okregach nie przecinajacych sie i nie zdolnych do poswiecen&quot;.
    Wydaje sie jednak uzasadnionym, aby spojrzec na przedstawiony problem poprez pryzmat jego przyczyn, a nie skutków. Artykul bowiem odwoluje sie do nastepstw tego, co zaistnialo (lub tez nie zaistnialo)pierwotnie. Z czego wynika brak poczucia wspólnego interesu grupy zawodowej, spolecznosci lokalnej czy nawet calego spoleczenstwa? Czy zycie zamkniete tylko w kregu wlasnego &quot;ja&quot; jest warte przezycia?
  Pozostawiajac te pytania otwartymi warto chyba zwrócic uwage na jeszcze jeden aspekt zarysowanego problemu z uwagi na odniesienie artykulu zarowno do prywatnosci jak i pracy zawodowej. Otoz wydaje sie, ze obecnie wielu z nas, którzy wspóltworzymy &quot;pokolenie Ego&quot;,ma z tym niemale problemy. Separujac bowiem w sposob bardzo ostry zycie zawodowe od prywatnego (i na odwrot) odcinamy sie tez od ludzi, zamykajac sie we wlasnym &quot;bycie - okregu&quot;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tekst pt.:&lt;&gt; przedstawia wiele prawdy o czlowieku wspolczesnym. Abstrahujac nawet od freudowskiej psychoanalizy, a opierajac sie na obserwcji codziennych ludzkich zachowan (takze wlasnych) mozna potwerdzic teze o &#8220;bytach &#8211; okregach nie przecinajacych sie i nie zdolnych do poswiecen&#8221;.<br />
    Wydaje sie jednak uzasadnionym, aby spojrzec na przedstawiony problem poprez pryzmat jego przyczyn, a nie skutków. Artykul bowiem odwoluje sie do nastepstw tego, co zaistnialo (lub tez nie zaistnialo)pierwotnie. Z czego wynika brak poczucia wspólnego interesu grupy zawodowej, spolecznosci lokalnej czy nawet calego spoleczenstwa? Czy zycie zamkniete tylko w kregu wlasnego &#8220;ja&#8221; jest warte przezycia?<br />
  Pozostawiajac te pytania otwartymi warto chyba zwrócic uwage na jeszcze jeden aspekt zarysowanego problemu z uwagi na odniesienie artykulu zarowno do prywatnosci jak i pracy zawodowej. Otoz wydaje sie, ze obecnie wielu z nas, którzy wspóltworzymy &#8220;pokolenie Ego&#8221;,ma z tym niemale problemy. Separujac bowiem w sposob bardzo ostry zycie zawodowe od prywatnego (i na odwrot) odcinamy sie tez od ludzi, zamykajac sie we wlasnym &#8220;bycie &#8211; okregu&#8221;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
