<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Jarosław A. Sobkowiak</title>
	<atom:link href="http://www.jaroslawsobkowiak.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl</link>
	<description>Dr, pracownik naukowo-dydaktyczny. Strona zawiera felietony z lat 2004-2009 ciągle uaktualniane. Ponadto informacje o autorze, strony dla studentów. Strona jest wyposażona w drzewko tagów oraz wyszukiwanie poprzez kategorie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 18 Feb 2010 22:03:39 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Bóg umarł&#8230;</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/bog-umarl/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/bog-umarl/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Feb 2010 21:40:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1070</guid>
		<description><![CDATA[Od czasu do czasu pojawia się ktoś, kto wieści śmierć Boga. Mówi to zawsze w jakimś konkretnym celu. Bo albo chce ocalić wierzącego przez pamięć Boga, albo zmusić go do głębokiego rachunku sumienia. Tak czy inaczej, wiara nekrologiczna jest w istocie zaproszeniem człowieka na pogrzeb Boga. I jak to na pogrzebie bywa, prawo do opowiadania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od czasu do czasu pojawia się ktoś, kto wieści śmierć Boga. Mówi to zawsze w jakimś konkretnym celu. Bo albo chce ocalić wierzącego przez pamięć Boga, albo zmusić go do głębokiego rachunku sumienia. Tak czy inaczej, wiara nekrologiczna jest w istocie zaproszeniem człowieka na pogrzeb Boga. I jak to na pogrzebie bywa, prawo do opowiadania o zmarłym ma każdy kto go znał, a nawet ci, którzy go nie znali, bo przecież umarł i nie zaprzeczy.</p>
<p>To krótkie wprowadzenie wydaje się niezbędne do pełniejszego zrozumienia lektury artykułu Jana Hartmana „Zła nowina” (TP , 31 stycznia 2010). Artykułu, który obok polemicznych wątków merytorycznych, zdaje się mieszać filozofię, osobiste wyznanie, pobieżne relacjonowanie nie do końca uargumentowanych opinii, czy wreszcie, co osłabia wydźwięk tego artykułu najbardziej, używanie kwantyfikatora wielkiego.</p>
<p>Tekst jednak powstał. I nie chodzi autorowi najwyraźniej o to, by wpisać się nim w poczet wieszczów śmierci Boga. Ciężar gatunkowy tego tekstu nie jest bowiem aż tak wielki. Przypomina raczej współczesną formę tworzenia prawdy: wyolbrzymiaj, prowokuj, a niewątpliwie znajdzie się ktoś, kto powie coś, czego nie wiesz, albo powiedzieć nie chcesz. I tu autor się nie myli. Tekst prowokuje, czego jestem najlepszym przykładem. Skoro zaś tekst nie jest manifestem programowym, lecz raczej przyczynkiem do poruszenia umysłu, powstrzymam się od komentowania tekstu jako całości (bo całością nie jest), koncentrując się wyłącznie na tym, co we mnie rezonuje po lekturze tekstu.</p>
<p><em>Tolerancja i miłość</em>. Zestawienie istotne, aczkolwiek niebezpieczne, jak wszelkie zestawienia pojęć, które usiłuje się interpretować dowolnie. Bo fałszywy jest prezentowany w tekście dylemat: albo tolerancja niewiernych (czego konsekwencją jest osłabienie własnej wiary), albo sprzeniewierzenie się przykazaniu miłości. Jeśli przypisać autorstwo przykazania miłości również Jezusowi (jako Synowi Autora przykazania), to trudno zakładać, iż nie zna On sensu tego pojęcia. Rozumiał je w ten sposób, że nie tolerował niewiernych. Często wyrzucał im brak wiary, wywracał stoły, zestawiał z marginesem (na korzyść marginesu). Słowem, jakby nie kochał. Ale jednak kochał. Bo nie tolerując umarł z miłości. Może więc zamiast przeciwstawiania „tolerancja niewiernych – sprzeniewierzenie się przykazaniu miłości”, lepiej wyprowadzić jakieś pozytywne stwierdzenie, np. tolerować, to umrzeć z miłości.</p>
<p>Inna dyskusyjna teza brzmi: <em>prawdziwa wiara zakłada, że to moja, a nie twoja wiara jest właśnie prawdziwa. </em>Autor korzysta z tzw. zasady czystej racjonalności. Polega ona na tym, że wprowadza się pewne reguły czy pojęcia w taki sposób, że się ich nie dyskutuje, resztę zaś można poddać uczciwej debacie. Tylko, że właśnie debata oparta na regułach i pojęciach, których nie można poddać dyskusji nie jest już uczciwa. Bo zaproszenie jest następujące: jeśli masz wiarę i chcesz, żeby była prawdziwa, to musisz uznać, że wtedy tylko ona jest prawdziwa, kiedy nie towarzyszy jej tolerancja niewiernych. A dalej masz prawo dyskutować do woli czy to słuszne czy nie. Wydaje się jednak, że takie postawienie sprawy pozbawia dyskusję jej najważniejszego przedmiotu – odpowiedzi na pytanie czym jest wiara prawdziwa? Św. Augustyn odpowiedziałby, że jeśli wiesz, że twoja wiara jest prawdziwa, i że to właśnie w takim jej wyrazie manifestuje siebie Bóg, to w tej samej chwili przestałeś rozumieć słowo Bóg, a więc wierzyć prawdziwie. To właśnie dlatego słucham innych, którzy opowiadają o swojej wierze, by odpowiedzieć samemu sobie czy moja wiara jest prawdziwa. Ale szukam jej prawdziwości nie po to, by z innymi walczyć, ale po to, by nią żyć. Bo tylko prawdziwą wiarą żyć warto. Ale będę tolerancyjny chyba aż do śmierci, bo wiara prawdziwa jest trudna nie tylko do poznania, ale i do wcielenia w życie. To ja sam dla siebie będę pierwszym nieprzyjacielem wiary prawdziwej, ile razy fanatycznie za taką ją uznam. Nie oznacza to jednak, że nie wierzę w sens szukania prawdy i że brak mi wiary w możliwość jej znalezienia. Wiem tylko, że czasem zamiast walczyć z sobą wolę walczyć z drugim i to nazywać wiarą prawdziwą.</p>
<p>Kolejne zdanie jest równie dyskusyjne: <em>Bóg jest poza i ponad wszelkimi atrybutami, jakie możemy mu w najwyższym stopniu przypisać. </em>Otóż wydaje się, że autor chciał wpisać ten tekst we współczesne rozumienie postępu naukowego. Skoro w średniowieczu powiedzieli, że Bóg jest <em>ponad</em> to dzisiaj trzeba coś dodać, np. <em>ponad </em>i <em>poza. </em>Na <em>ponad </em>mogę się zgodzić, gdyż niewątpliwie Bóg nie wyczerpuje się ani w naszych pojęciach, ani w schematach. Ale czy rzeczywiście jest <em>poza?</em> Przeczy temu przykład Jezusa, trochę jednak powiedział o Ojcu w języku powszechnie zrozumiałym, przypisując Mu jednak, wbrew tezie Hartmana, kilka predykatów.</p>
<p>Czy Bóg umarł? Kiedy odnotowuje się spadek zainteresowania Kościołem, praktykami, można powiedzieć, że w pewnym sensie umarł, przynajmniej w nas. Ale pomiędzy „w nas” a „dla nas” jest mała różnica. Dopóki Kościół będzie powtarzał, że Bóg umarł dla nas, a my nie będziemy zbyt pewnie wierzyć, że umiera w nas, dopóty Bóg będzie żył. Prawdziwej wiary nie zabije wątpienie, tolerancja, akceptowanie niewiernych. Prawdziwą wiarę może zabić raczej „wiara prawdziwa”, gdyby miała znaleźć eksplikację w przytoczonej na wstępie definicji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/bog-umarl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dogonić impuls elektryczny</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dogonic-impuls-elektryczny/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dogonic-impuls-elektryczny/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 Jan 2010 22:23:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[komunikacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1054</guid>
		<description><![CDATA[Nauczono nas szybkiej komunikacji. Telefon, Internet, media. Ta szybkość prowokuje w nas nadciśnienie emocji, doznań i wzruszeń. Czasem wręcz doprowadza nas do zawału współczucia. No właśnie, zawału a nie współczucia. Bo co można powiedzieć o reakcji świata na ludzką tragedię, choćby tę ostatnią, jaka wydarzyła się na Haiti.
Już kilka chwil po tragedii mogliśmy współczuć. Najpierw [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nauczono nas szybkiej komunikacji. Telefon, Internet, media. Ta szybkość prowokuje w nas nadciśnienie emocji, doznań i wzruszeń. Czasem wręcz doprowadza nas do zawału współczucia. No właśnie, zawału a nie współczucia. Bo co można powiedzieć o reakcji świata na ludzką tragedię, choćby tę ostatnią, jaka wydarzyła się na Haiti.</p>
<p>Już kilka chwil po tragedii mogliśmy współczuć. Najpierw tym, którzy już nie będą mogli cieszyć się życiem, potem tym, którzy zostali, by żyć… w piekle na ziemi. Toczyliśmy dyskusje, obejrzeliśmy po kilka razy zdjęcia tej samej tragedii. Tylko, że tragedia nie była w nas. Tragedia rosła w nich, biednych ludziach czekających na konkretne wsparcie.</p>
<p>Po kilku dobach doznań i wzruszeń zrodzonych przez szybką komunikację, wreszcie ludzka reakcja w aż nazbyt tradycyjnym tempie. Wysyłamy ekipę ratowników. Oczywiście dobre i to. Zresztą to nie wina ludzi, lecz procedur, czasu na zdobycie pieniędzy, potrzebne decyzje. Wielu już nie doczeka tej pomocy. Doczekało jej dziecko ponad sześćdziesiąt godzin czekające na ratunek. Doczekało, bo jeszcze nie zna tempa współczesnej komunikacji. I czekało powoli, nieświadome bezradności współczesnego świata.</p>
<p>Szybką mamy komunikację. Potrzeba tylko, by nasz rozum, serce i decyzje dogoniły impuls elektryczny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/dogonic-impuls-elektryczny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życzenia na Nowy Rok</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/zyczenia-na-nowy-rok/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/zyczenia-na-nowy-rok/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jan 2010 10:54:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[nadzieja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1032</guid>
		<description><![CDATA[Jednostka &#8211; zerem, jednostka &#8211; bzdurą, sama &#8211; nie ruszy pięciocalowej kłody, choćby i wielką była figurą, cóż dopiero podnieść dom pięciopiętrowy.
Starsi zapewne pamiętają ten wiersz, młodszym przyda się trochę powtórki z kiepskiej, ale wracającej w upiorach przeszłości literatury. Kiedy bowiem ogląda się telewizyjne podsumowania minionego roku można odnieść wrażenie, że jednostka ciągle jest zerem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Jednostka &#8211; zerem, jednostka &#8211; bzdurą, sama &#8211; nie ruszy pięciocalowej kłody, </em><em>choćby i wielką była figurą, cóż dopiero podnieść dom pięciopiętrowy.</em></p>
<p>Starsi zapewne pamiętają ten wiersz, młodszym przyda się trochę powtórki z kiepskiej, ale wracającej w upiorach przeszłości literatury. Kiedy bowiem ogląda się telewizyjne podsumowania minionego roku można odnieść wrażenie, że jednostka ciągle jest zerem i bzdurą – może w nieco odmiennej konfiguracji.</p>
<p>Nauczono nas lęku przed autonomią, wolnością, indywidualnością. Bo kogoś takiego trudno okiełznać, zawsze wystaje z szeregu, nie myśli jak gazeta, nie wyśle smsa na każdą wymyśloną akcję. Nie łatwo bowiem sterować Człowiekiem… jeśli jest człowiekiem.</p>
<p>W jeden z ostatnich grudniowych dni nasze media doszły do absurdu. Nie chodziło już nawet o to, że gwiazda coś zrobiła, ale o to, że nic nie zrobiła i to NIC trzeba było pokazać. Ktoś ochrzcił dziecko i nie życzył sobie kamer, i właśnie to stało się przebojem.</p>
<p>W pierwszy dzień roku prezenter zachodził w głowę co też robiły nasze gwiazdy w tym czasie, a ja w tym samym momencie szukałem odpowiedzi na kołaczące się w mojej głowie pytanie: A co mnie to obchodzi?</p>
<p>Bycie zerem i bzdurą wyssaliśmy chyba z mlekiem z kartonu. Ciągle bowiem nie wierzymy w siebie. Nie bardzo dociera do nas fakt, że to nie my mamy być jak otaczający świat, lecz świat ma odzwierciedlać nas. Jak długo nie nauczymy się zachwycać własnym życiem, tak długo będziemy spoglądać w stronę gwiazd, i to nie tych na niebie.</p>
<p>Życzę więc wszystkim moim Czytelnikiem zachwytu nad swoim własnym życiem, zepsutych telewizorów i nie dostarczanych na czas gazet. Wtedy jest szansa, że zaczniemy czytać i oglądać siebie. Bo to w nas drzemie ten lepszy świat za którym tęsknimy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/zyczenia-na-nowy-rok/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oczekiwanie</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/oczekiwanie/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/oczekiwanie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 11:35:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[nadzieja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1016</guid>
		<description><![CDATA[Nadzieja zawieść nie może. Chciałoby się dopowiedzieć: Oj może, może! I jakże często zawodzi. Chyba nie jestem osamotniony w przeżywaniu pewnych bardzo konkretnych planów, które były planami terminowymi. Wyznaczało się dla nich określone miejsce w kalendarzu, potem w nowym kalendarzu, potem w elektronicznym kalendarzu (bo łatwiej przesuwać). A potem już zaczynało się przesuwać granicę wstydu, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Nadzieja zawieść nie może. </em>Chciałoby się dopowiedzieć: Oj może, może! I jakże często zawodzi. Chyba nie jestem osamotniony w przeżywaniu pewnych bardzo konkretnych planów, które były planami terminowymi. Wyznaczało się dla nich określone miejsce w kalendarzu, potem w nowym kalendarzu, potem w elektronicznym kalendarzu (bo łatwiej przesuwać). A potem już zaczynało się przesuwać granicę wstydu, by móc udawać, że przecież nic się nie stało. Nadzieja potrafi zawodzić, bo stoję za nią ja, albo inne ludzkie ja. Nadzieję w teraźniejszości można by zabezpieczyć, gdyby teraźniejszość zależała od nas. Ale nie zależy, a przynajmniej nie zależy do końca.</p>
<p>I dlatego coraz bardziej podejrzliwie patrzymy na nadzieję, a właściwie nadzieje – nasze, ludzkie. Kiedy kolejne zawodzą człowiek stawia sobie pytanie o to, czy jeszcze ktoś go potrzebuje, czy jego egzystencja ma jakiś sens. Wyjścia generalnie znajduje dwa: albo rozpacza, że nikomu nie jest już potrzebny, albo staje się płytkim aktywistą potrzebnym wszystkim… do czasu.</p>
<p>Nadzieja ma jednak sens, jeśli założy się egzystencję Kogoś, dla kogo ciągle jestem ważny, nawet z zawalonymi ludzkimi planami.</p>
<p>Po to między innymi jest Adwent.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/oczekiwanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tolerancja po polsku</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/tolerancja-po-polsku/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/tolerancja-po-polsku/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Nov 2009 11:17:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1013</guid>
		<description><![CDATA[Nie przepadam za Radiem Maryja ani za Ojcem Dyrektorem, zresztą nigdy tego nie ukrywałem.  Może to moje wrodzone uczulenie do rzeczy narzucanych, może zwykłe emocje, których nigdy nie zweryfikował chłodny intelekt. Dlatego w tej kwestii nie chcę być ani wrogiem, ani sprzymierzeńcem. Każda krytyka ma jednak swoje granice, których nikomu przekraczać nie wolno.
Ale po kolei.
Jeśli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie przepadam za Radiem Maryja ani za Ojcem Dyrektorem, zresztą nigdy tego nie ukrywałem.  Może to moje wrodzone uczulenie do rzeczy narzucanych, może zwykłe emocje, których nigdy nie zweryfikował chłodny intelekt. Dlatego w tej kwestii nie chcę być ani wrogiem, ani sprzymierzeńcem. Każda krytyka ma jednak swoje granice, których nikomu przekraczać nie wolno.</p>
<p>Ale po kolei.</p>
<p>Jeśli jakaś praca nie spełnia kryteriów naukowości powinno się uczciwie zweryfikować jakich, dlaczego i na ile? Jeśli zaś spełnia, powinno się wyhamować sferę uczuć, jeżeli jedyną przeszkodą do akceptacji określonych faktów byłyby li tylko uczucia.</p>
<p>Podejmuję ten temat z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że gdyby nie podchodzić merytorycznie, tylko złośliwie i uczuciowo, można by pytać, czy filozof podważający kompetencje wydziałowej komisji egzaminacyjnej na uczelni „x” nie ośmiesza się, kiedy właśnie jako filozof znajduje zatrudnienie w katedrze pielęgniarstwa i położnictwa. Wierzę, że spełnia on potrzebne kryteria i jest na właściwym miejscu. To mówi mi rozum, ale uczucia kazałyby się pośmiać. Po drugie, ostatnio pojawia się dziwna nagonka na teologię w ogóle. W ostatnim numerze „Polityki” zamieszczono dość tendencyjny tekst na temat stanu teologii i prac podejmowanych w jej ramach. Zarzucano, że powstają prace o historii parafii, biografiach świętych czy wszystkim, co można wycisnąć z Jana Pawła II.</p>
<p>I znowu, jeśli są zarzuty merytoryczne, trzeba je wskazać, a jeśli przeważają emocje, trzeba je pohamować. Kiedy przeglądam prace pisane pod moim kierunkiem, zdarzali się tam święci i Jan Paweł II, ale była też problematyka poprawności politycznej, praw człowieka, wartości etycznych w kodeksach prawnych, <em>gender </em>w perspektywie antropologii chrześcijańskiej, słowem to, co zawiera moralne implikacje, do których moralista jest uprawniony.</p>
<p>Gdyby zaś podejść nieco szerzej do problematyki prac magisterskich i doktorskich można by pytać czym różni się historia uniwersytetu „X” od historii diecezji „Y”, czym różni się badanie spuścizny poety czy pisarza od badania myśli Jana Pawła II, czym różnią się badania geotermalne w Polsce od takich samych badań realizowanych w Europie w ramach rządowych projektów. Dlaczego nie przystoi nam badanie spuścizny chrześcijaństwa, bo ponoć mało naukowa, a na Sorbonie zdobywa się kolejne granty na badania spuścizny Ojców Kościoła?</p>
<p>Państwo świeckie to przede wszystkim państwo autonomiczne, a autonomia wyraża się w tym, że potrafi żyć własnym życiem nie żerując na nieustannej walce z kimś lub czymś. Autonomiczny rozum to taki, co potrafi sam coś wymyślić a nie tylko zajmować się dziennikarskim śledztwem. Czy pieniądze na polską naukę są przeznaczane na ideologiczną walkę z Kościołem i teologią?</p>
<p>Proponuję zatem odszukać teksty w „Wyborczej” i w „Rzeczpospolitej”, i zebrać wszystkie sławy naukowe piszące krytycznie o teologii, a potem tym samym krytycznym okiem prześledzić prace magisterskie i doktorskie pisane u owych geniuszy. Może okaże się, że nie jest aż tak dobrze i to nie tylko w teologii…</p>
<p>A na koniec refleksja lekko emocjonalna. W mojej młodości w slangu młodzieżowym było powiedzenie, które naukowo można by wyrazić: Jeśli nie masz dość argumentów krytycznych, nie krytykuj, bo to przestaje być krytyką a staje się płytkim krytykanctwem. Zaś w języku młodzieżowym wyrażało się to prościej: Jeśli jesteś głupi, bądź chociaż przyjemny.</p>
<p>A zatem nie oczekuję na intelektualny cud przemiany owych krytycznych luminarzy nauki polskiej, apeluję tylko o jedno – starajmy się być chociaż przyjemni.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/tolerancja-po-polsku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak głupota jest możliwa?</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/jak-glupota-jest-mozliwa/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/jak-glupota-jest-mozliwa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 23:23:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA["głupota mająca skrzydła"]]></category>
		<category><![CDATA[świadomość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=993</guid>
		<description><![CDATA[W jednej ze swoich ostatnich książek ks. Michał Heller podejmuje temat głupoty. Uprzedza czytelnika, że nie ma większego sensu pytanie „czy”, bo o tym, że głupota jest wszechobecna w życiu publicznym wie chyba każdy, ale pyta „jak” głupota jest możliwa? No właśnie, jak?
Przed laty na studiach z zarządzania dawano studentom następujące zadanie: dawano rysunek, 9 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W jednej ze swoich ostatnich książek ks. Michał Heller podejmuje temat głupoty. Uprzedza czytelnika, że nie ma większego sensu pytanie „czy”, bo o tym, że głupota jest wszechobecna w życiu publicznym wie chyba każdy, ale pyta „jak” głupota jest możliwa? No właśnie, jak?</p>
<p>Przed laty na studiach z zarządzania dawano studentom następujące zadanie: dawano rysunek, 9 punktów umieszczonych mniej więcej w formie kwadratu sugerującego pewien zamknięty schemat.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>.              .              . </strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>.              .              .</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong> .              .              .</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong> </strong></p>
<p> Należało, wychodząc od jednego z punktów, połączyć te punkty czterema odcinakmi w taki sposób, by koniec pierwszego, był początkiem drugiego, itd., nie odrywając ręki. Zadanie pozornie nie do wykonania, pod jednym wszakże warunkiem. Nie połączy się nigdy tych dziewięciu punktów czterema ruchami, jeśli pozostanie się w schemacie kwadratu. Trzeba jedną prostą wyprowadzić poza schemat, by połączenie się udało.</p>
<p>Podobnie jest z głupotą. Jeśli słyszy się ileś informacji występujących w schemacie głupoty, nigdy nie zrozumie się o co w tej głupocie chodzi. Jak zatem głupota jest możliwa? Możliwa jest wtedy, gdy pozostaje się w schemacie.</p>
<p>A ostatnie schematy wyznaczane były przez różne komitety naukowe. Jeden z częściej powtarzanych schematów, to globalne ocieplenie. Zapomina się tylko, że już w okresie, kiedy nie było jeszcze mowy o przemyśle ocieplenie przecież się zdarzało. (Pozornie też nikt nie zauważa informacji pojawiającej się w schemacie, typu: tak ciepłego listopada nie mieliśmy od stu trzydziestu lat. Czyli &#8211; wystarczy pomyśleć &#8211; już kiedyś był). Poza tym, każdy trzeźwo myślący naukowiec wie, że naturalna erupcja wulkanów i ilość wydawanego ciepła jest nieporównie większa od ciepła wytwarzanego przez cały przemysł. Wczoraj niektóre media podały, że badania dotyczące przyczyn ocieplenia klimatu są – delikatnie mówiąc – zmanipulowane.</p>
<p>Inna głupota wpisana w schemat to świńska grypa. Pisałem już o tym 27 kwietnia 2009 (odsyłam do tekstu). Dzisiaj dowiadujemy się, że to może być kolejna naukowa farsa. Prawdziwa zaś przyczyna leży w połączeniu się światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z Bankiem Światowym. Skoro bowiem ci sami ludzie zasiadają w radach nadzorczych firm farmaceutycznych i w gremiach WHO trudno się dziwić, że wirus dotknął ich myślenie. Czy nie dziwi też fakt, że tylko 8 % personelu medycznego poddało się szczepieniu? A może właśnie dlatego, że personel medyczny wie, iż szczepionki opierają się na związkach rtęci, a już ze szkoły podstawowej wiemy, jakie działanie ma rtęć na organizm. Dla poparcia tezy nie będę się szczepił. Jeśli więc nie pojawią się nowe wpisy na mojej stronie, będzie to oznaczało, że nie miałem racji.</p>
<p>Jeszcze inna głupota, jaką możemy obserwować to produkcja broni po to, żeby był pokój. Nikt nie produkuje niczego do magazynu. Kiedy więc zestawi się tych, którzy są na pierwszych miejscach list produkcji broni i jej eksportu z tymi, którzy zajmują pierwsze miejsca w walce o pokój, podmioty się powtarzają.</p>
<p>Przyzwyczajono nas zatem do tego, że nauka rozwija się w schemacie. Nauki przyrodnicze zaś i kosmologia pokazują, że jeśli świat nie jest zamknięty, to jest nie do poznania w ramach zamkniętych schematów.</p>
<p>Kiedy zatem głupota przestanie być możliwa? Kiedy wyjdziemy poza schemat fobii i lęków współczesnego człowieka i schemat rysowany polityczną poprawnością. Niepowtarzalny jest kod DNA, ale też niepowtarzalne jest ludzkie myślenie. A skoro czyjś mózg byłby zdolny wyłącznie do powtarzania powszechnie aplikowanej papki, przestałby być niepowtarzalny. A powtarzalny oznacza sklonowany, sklonowany zaś, oznacza nie-własny.</p>
<p>Zatem uświadommy sobie, że człowiek składa się nie tylko z ciała, duszy i mediów, ale z niepowtarzalnego rozumu, którego jeśli nie używa &#8211; obumiera. A nie używa się go wtedy, kiedy więzi się go w schemacie. Zatem pociągnijmy pierwszą kreskę poza wyznaczony schemat a wtedy zobaczymy, że punkty da się połączyć, że świat da się zrozumieć i jest możliwe, że głupota przestanie być możliwa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/jak-glupota-jest-mozliwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trybunał Praw Człowieka?</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/trybunal-praw-czlowieka/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/trybunal-praw-czlowieka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2009 23:25:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[prawa człowieka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=976</guid>
		<description><![CDATA[http://cmiskp.echr.coe.int/tkp197/view.asp?action=html&#38;documentId=857732&#38;portal=hbkm&#38;source=externalbydocnumber&#38;table=F69A27FD8FB86142BF01C1166DEA398649
Mówiąc o prawach człowieka, trzeba mieć na uwadze fakt, iż różnią się one zasadniczo od tzw. prawa stanowionego. Dla mniej wtajemniczonych w problematykę, można by tę różnicę oddać obrazowo poprzez zestawienie odkrycia jakiejś planety z „odkryciem” plastikowego opakowania. Oczywiście fizyk i astronom będzie zawsze bardziej pokorny, bo ma świadomość, że on świata nie stwarza, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cmiskp.echr.coe.int/tkp197/view.asp?action=html&amp;documentId=857732&amp;portal=hbkm&amp;source=externalbydocnumber&amp;table=F69A27FD8FB86142BF01C1166DEA398649">http://cmiskp.echr.coe.int/tkp197/view.asp?action=html&amp;documentId=857732&amp;portal=hbkm&amp;source=externalbydocnumber&amp;table=F69A27FD8FB86142BF01C1166DEA398649</a></p>
<p>Mówiąc o prawach człowieka, trzeba mieć na uwadze fakt, iż różnią się one zasadniczo od tzw. prawa stanowionego. Dla mniej wtajemniczonych w problematykę, można by tę różnicę oddać obrazowo poprzez zestawienie odkrycia jakiejś planety z „odkryciem” plastikowego opakowania. Oczywiście fizyk i astronom będzie zawsze bardziej pokorny, bo ma świadomość, że on świata nie stwarza, że świat istniał zanim on go odkrył. Zupełnie przeciwną postawę przyjmie wynalazca plastikowego opakowania. To przecież on stworzył śmieć, który nie chce w sposób naturalny się rozkładać. Po ostatniej decyzji Trybunału Praw Człowieka (zakaz umieszczania krzyża w miejscach publicznych), takimi plastikowymi wynalazcami zdają się być jego sędziowie. Przestało zachwycać ich to, co jest, więc zaczęli wymyślać prawa człowieka, z których pierwsze jest prawem człowieka do wolności od posiadania praw.</p>
<p>Otóż panowie sędziowie, nie jesteście zbyt odkrywczy – co najwyżej osiągnęliście poziom producentów plastikowych opakowań. Człowiek bowiem wbrew pozorom nie ma aż tak wielu praw, by nad nimi debatować. Ma on niewątpliwie silną świadomość daru życia, zatem musi mieć do niego prawo. Ta sama świadomość podpowiada człowiekowi, że jego natura nie godzi się na niewolę – musi mieć zatem prawo do wolności. A wolność, to przede wszystkim prawo do wyrażenia siebie. Zatem fundamentalne prawo do prawdy o sobie, by najpierw siebie poznać, potem prawo do opowiedzenia o tym komuś drugiemu, prawo do zakomunikowania światu swoich kolejnych odkryć: drugiego człowieka, Boga. Ktoś może się z tym nie zgadzać, tak jak ja mam prawo nie zgadzać się z odkryciami drugiego człowieka, ale mamy prawo o tym mówić, bo inaczej wracamy do totalitarnej cenzury. Starsi pamiętają lekcję historii o społeczeństwie bez Boga, bez religii, bez krzyża.</p>
<p>Zatem jeśli broni się praw człowieka to tylko przez ich rozwijanie a nie ograniczanie. Bo jeśli dla przykładu większość rodziców będzie wierząca, to niby w imię czego nie może powiesić krzyża w publicznym miejscu? Pisałem już kiedyś o innej patologii życia społecznego, a mianowicie tej, że katecheta nie może być wychowawcą klasy, bo będzie przekonywał do religii, natomiast wojujący ateista może nim być bez problemu, gdyż… nie będzie nawoływał do religii. Wystarczy mieć mózg chociażby wielkości orzeszka, by zrozumieć, że nie chodzi o tolerancję tylko prymitywną, jak w PRL-u walkę z religią. Chociaż – z całym szacunkiem do współczesnych aparatczyków – tamci z PRL-u przygotowaniem bili obecnych na głowę. Oni nie służyli dobrej sprawie, ale inteligentni to oni jednak byli.</p>
<p>A dzisiaj?</p>
<p>Trybunał Praw Człowieka zajmuje się pozbawianiem człowieka jego praw. Można odnieść wrażenie, że Europa, w której przychodzi nam żyć coraz mniej przypomina kontynent oparty na myśleniu, zmaganiu, poszukiwaniu. Wydaje się, że staje się ona coraz bardziej faktem medialnym.  Czasem nachodzi mnie pragnienie, by na kilka dni, no może tygodni, zabrakło prądu. Wtedy część tzw. rzeczywistości przestałaby istnieć, a zostałoby tylko to, co RZECZYWISTE.</p>
<p>A dzisiaj dodatkowo zadaję sobie pytanie, czy Trybunał Praw Człowieka w obecnej formie wytrzymałby próbę braku prądu?</p>
<p>Jest to zachęta do prostego eksperymentu – wyłączenia wszystkiego, co sprawia pozór stwarzania rzeczywistości. A może okaże się, że bez prądu przeżyje tylko prawdziwy człowiek, prosty zaś eksperyment stanie się nowym epokowym odkryciem: entropii głupich rządów i praw na rzecz tego, co JEST?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/trybunal-praw-czlowieka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szybkimagister.pl umarł… w teorii</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/szybkimagister-pl-umarl%e2%80%a6-w-teorii/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/szybkimagister-pl-umarl%e2%80%a6-w-teorii/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2009 10:32:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA["głupota mająca skrzydła"]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=962</guid>
		<description><![CDATA[No to mieliśmy trochę zabawy: jedni przedniej, inni pełnej goryczy i oburzenia. Bo chyba rzeczywiście udowodniliśmy sobie, że jesteśmy krajem głęboko wierzącym… we wszystko, a zwłaszcza w największe bzdury. Przecież każdy, kto choć trochę otarł się o studia wie, że pewnych rzeczy szybciej zrobić się nie da. Chociaż, z drugiej strony, gdyby ktoś poszedł drogą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No to mieliśmy trochę zabawy: jedni przedniej, inni pełnej goryczy i oburzenia. Bo chyba rzeczywiście udowodniliśmy sobie, że jesteśmy krajem głęboko wierzącym… we wszystko, a zwłaszcza w największe bzdury. Przecież każdy, kto choć trochę otarł się o studia wie, że pewnych rzeczy szybciej zrobić się nie da. Chociaż, z drugiej strony, gdyby ktoś poszedł drogą ilości i jakości udzielanych ITS (Indywidualny tok studiów), to w praktyce w Polsce chyba nikt dłużej nie studiuje. Ale prawo jest prawem. I ma być dziewięć semestrów.</p>
<p>Nie o rozczarowaniach chcę jednak pisać. I nie o tym, że gazeta odkryła prowokacją problem. Bo problem był tak duży, że najbardziej niedowidzący musiałby go zauważyć. Tylko, że ów dwuletni magister wpisuje się w obecną poprawność polityczną.</p>
<p>Nauka stała się produktem, takim samym jak mięso, przetwory, usługi hotelarskie. A kiedy produkuje się tzw. żywiec (Drogi Studencie nie myl z tym, co pijesz), dżemy czy oferuje usługi, wtedy na rynku przetrwa tylko ten, kto ma klienta. Logika wolnego rynku polega więc na tym, że człowiek wybiera w wolny sposób i to on skazuje czy „zbawia” daną firmę. Ale z nauką jest trochę inaczej. Czasem jakość produktu można ocenić dopiero po latach. Mówiąc prościej: z przedmiotem nauki jest tak, że czasem przydatność nie kończy się za ileś miesięcy czy lat, ale dopiero po takim czasie się zaczyna. Przykładem jest postmodernizm i filozofia klasyczna. Postmodernizm, którego w filozofii narobiono zapasów na dziesięciolecia i po pewnym czasie okazało się, że się psuje a przy okazji jego zapach zatruwa jeszcze inne produkty. Klasyczny zaś sposób na nowo nabiera smaku, zwłaszcza w interpretacji tego co jest rzeczywiście.  Ta filozofowania różni się od postmodernizmu tym, że argumentacja postmodernistyczna rozpoczyna się od słów „załóżmy…”, w filozofii klasycznej zaś wychodzi się od stwierdzenia, że jestem i myślę, ale jestem nie dlatego, że myślę, tylko myślę dlatego, że jestem. Najpierw więc coś jest, żeby było do myślenia, a o tym, co nie jest i być nie może myśleć nie warto.</p>
<p>Do nauki nie da się więc przyłożyć jednego kryterium: ekonomicznej skuteczności. Z nauką jest jak z mostem: musi być ktoś, kto umie zbudować most i ktoś, kto wie po co go budować. Podobnie jest z autostradami i zagospodarowaniem przestrzennym. Mamy piękne nowe budowle, każda – sama w sobie &#8211; mogłaby wygrać konkurs (no, przynajmniej niektóre!). Razem zaś stanowi … polecam spacer!</p>
<p>Mamy więc produkt. Mamy też klienta, który zdecyduje. W demokracji nie potrzeba mędrców, bo mędrcem może być każdy, nawet z dyplomem. Nie dziwmy się więc, że pozostanie nam inżynieria, medycyna (zwłaszcza propagująca biotechniki), przemysł spożywczy, rozrywkowy, usługi ślubne i pogrzebowe (tu może wpisać się kościół, jeśli trochę usługę zmodyfikuje). No i może jeszcze coś dla ducha: sztuka naiwna i poezja użytkowa.</p>
<p>I najważniejsze, by przetrwać: Akademia oferująca studia magisterskie w dwa lata upadła. Dlaczego? Bo powstała nowa oferta <strong>MgrDrive </strong>dla kierowców pragnących uzyskać tytuł magistra w czasie jednej podróży, ale wchodzi dopiero od stycznia, gdyż czas obsługi będzie trochę dłuższy niż w klasycznym Mc Drive i miasto boi się korków, więc adres <a href="http://www.mgrdrive.utopia">www.mgrdrive.utopia</a>  jest jeszcze nieczynny. Nie mogę też jeszcze podać lokalizacji.</p>
<p>Ale już dziś zapraszam Państwa!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/szybkimagister-pl-umarl%e2%80%a6-w-teorii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żałosny brak nadziei</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/zalosny-brak-nadziei/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/zalosny-brak-nadziei/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2009 20:45:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[eutanazja]]></category>
		<category><![CDATA[kondycja ludzka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=951</guid>
		<description><![CDATA[W życiu człowieka bywają takie chwile, kiedy nie wystarcza już na wszystko. Im większy deficyt w domowym budżecie, tym bardziej widać co jest na szczycie domowej hierarchii wartości. Najpierw sprzedaje się rzeczy zbędne, potem takie, których używa się rzadko. Wreszcie te, bez których można się obejść. Nasza kultura i cywilizacja utwierdziły nas w przekonaniu, że zawsze w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W życiu człowieka bywają takie chwile, kiedy nie wystarcza już na wszystko. Im większy deficyt w domowym budżecie, tym bardziej widać co jest na szczycie domowej hierarchii wartości. Najpierw sprzedaje się rzeczy zbędne, potem takie, których używa się rzadko. Wreszcie te, bez których można się obejść. Nasza kultura i cywilizacja utwierdziły nas w przekonaniu, że zawsze w takich momentach myślało się o rzeczach, nigdy o osobach.</p>
<p>Dzisiejsze media podały wyniki badania opinii publicznej dotyczące naszego stosunku do eutanazji. Nie wnikając w to, na ile trafnie postawiono pytanie, odpowiedź i tak jest trwożąca: ponad 60% Polaków opowiedziało się za skróceniem życia – a mówiąc prościej – za zabójstwem osoby nieuleczalnie chorej.</p>
<p>Można by wejść w tani kanał refleksji nad stanem polskich sumień, nad tym, że w katolickim kraju… Ale spróbujmy podejść bardziej pragmatycznie. Na wczorajszym wykładzie wyraziłem swoje zdziwienie treścią informacji umieszczonej na tablicy świetlnej na korytarzu mówiącej, iż przeciętny człowiek urodzony dzisiaj będzie żył sto lat. Zastanowiło mnie bowiem, co autor chciał przez to powiedzieć? Uczuliłem też na fakt, iż dzisiaj większość informacji przyjmujemy nie pytając o ich motyw i cel, jakby w świecie przesiąkniętym pragmatyzmem istniały informacje obojętne. I wystarczył jeden dzień, by przyszedł dalszy ciąg: chcesz żyć sto, no może dziewięćdziesiąt lat? No to zdecyduj się: ty albo oni (chorzy, starzy). I człowiek zaczyna myśleć wtedy już nie według hierarchii deklarowanej, ale według przeżywanej.</p>
<p>Dla mnie wyniki ostatnich badań – raz jeszcze podkreślam, o ile są rzetelne – są nie tyle sygnałem osłabienia wiary, końca wpływów Kościoła na sumienie, etc. Podchodzę jeszcze prościej: dla mnie jest to sygnał, że kończy się nam nadzieja. I każdy rosnący wynik procentowy osób, które będą głosować za aborcją czy eutanazją pokazuje przede wszystkim to jedno: panowie rządzący, zachwycający się własnymi statystykami, jest źle, i to nie tylko ekonomicznie. Tak źle, że ludzie zaczęli atakować ludzi. A to nie świadczy już o pojedynczych przypadkach beznadziei, ale o beznadziei zbiorowej. O końcu cywilizacji, w której urodzili się jeszcze ludzie w moim wieku.</p>
<p>Ta cywilizacja nauczyła nas jednego -<span style="text-decoration: underline;">PO</span> życie ludzkie sięga się bowiem tylko wtedy, kiedy nie ma już innego wyjścia.</p>
<p>Ciągle jednak chę wierzyć, że to tylko beznadziejnie postawione pytania ankieterów i beznadziejne (czytaj bezmyślne) odpowiedzi. Że to jeszcze nie jest <strong>bez-nadziejne</strong> społeczeństwo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/zalosny-brak-nadziei/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Savoir-vivre studenta Uniwersytetu</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/savoir-vivre-studenta-uniwersytetu/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/savoir-vivre-studenta-uniwersytetu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2009 13:07:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[godność]]></category>
		<category><![CDATA[świat odniesień]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=939</guid>
		<description><![CDATA[Każdy nauczyciel akademicki doświadczył zapewne w swojej pracy studentów, którzy – najogólniej mówiąc – nieco odstają od standardów przyjętych w danej społeczności. Niestety w ostatnich latach nasila się zjawisko braku fundamentalnej kultury w zakresie słowa i zachowania. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że pomiędzy narzekaniem na zachowanie gimnazjalisty a oceną zachowania studenta zachodzi spora [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy nauczyciel akademicki doświadczył zapewne w swojej pracy studentów, którzy – najogólniej mówiąc – nieco odstają od standardów przyjętych w danej społeczności. Niestety w ostatnich latach nasila się zjawisko braku fundamentalnej kultury w zakresie słowa i zachowania. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że pomiędzy narzekaniem na zachowanie gimnazjalisty a oceną zachowania studenta zachodzi spora różnica – przede wszystkim czasowa. A czas jest wielkością mierzalną i podlegającą ocenie: płaci się za czas pracy, rozlicza z czasu, uczy człowieka wykorzystywać czas. Czas to również okres na nabycie ogłady, przecież wykształcenie zobowiązuje.</p>
<p>W słowach roty przysięgi student ślubuje m.in.:  <em>darzyć szacunkiem nauczycieli akademickich i innych pracowników Uniwersytetu</em>. Szacunek można wyrazić na wiele sposobów, ale w relacjach okazjonalnych – a do takich, zwłaszcza dla niektórych studentów można zaliczyć wykłady – wyrazem szacunku jest kultura słowa i zachowanie.  Kiedyś podczas wykładu, po zwróceniu uwagi studentowi (przyszłemu dziennikarzowi) za jego niestosowne zachowanie zapytałem, czy nie zastanawiał się, dlaczego prezenterzy telewizyjni zachowują się inaczej? Odpowiedział wtedy: <em>za 40. tys. miesięcznie te</em><em>ż</em><em> bym się tak zachowywa</em><em>ł</em><em>. </em></p>
<p>Zbyt długo zajmuję się etyką i filozofią moralności, by nie wiedzieć, że nie ma działania bez motywów. Okazuje się jednak, iż żyłem w słodkiej ignorancji (dopowiedzmy dla pewności – niewiedzy), że na studia przychodzą osoby, które mają nieco głębsze motywy dla swoich postaw niż 40 tys. miesięcznie. Oczywiście to jest tylko margines zachowań. Zdecydowana większość studentów jakich spotykam, to ludzie wielkiej kultury, szukający prawdy, zgłębiający wiedzę oraz szukający własnego miejsca w pluralizmie poglądów i postaw. Niemniej, nawet jeśli zachowania naganne stanowią mały margines całości zachowań, warto głośno i bezpośrednio je piętnować.</p>
<p>Uniwersytet jest miejscem, gdzie kształtuje się całego człowieka – nie tylko intelekt, który ujawnia się dopiero powyżej kwoty 40 tys. za miesiąc. Kultura jest całokształtem zachowań i – powtórzę raz jeszcze to, co moim studentom powtarzam ciągle – kulturę człowieka poznaje się nie w wyjątkowych sytuacjach publicznych, ale o drugiej w nocy przy własnej lodówce. Nie mówiąc już o wykładach…</p>
<p>Jaką więc terapię zaproponować tym, którzy nie rozumieją o czym mówię? Od czasu do czasu skonfrontować postawy zaczerpnięte z programów typu „talk-show” z postawami chociażby prezenterów wiadomości. A nuż zrodzi się jakaś refleksja…</p>
<p>(proszę o komentarze imienne, podając związek z problematyką: uczeń, student, bądź nauczyciel).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/savoir-vivre-studenta-uniwersytetu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
