<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Jarosław A. Sobkowiak &#187; wiara</title>
	<atom:link href="http://www.jaroslawsobkowiak.pl/category/wiara/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl</link>
	<description>Dr, pracownik naukowo-dydaktyczny. Strona zawiera felietony z lat 2004-2009 ciągle uaktualniane. Ponadto informacje o autorze, strony dla studentów. Strona jest wyposażona w drzewko tagów oraz wyszukiwanie poprzez kategorie</description>
	<lastBuildDate>Sat, 28 Jan 2012 10:59:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Myśleć biblijnie</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/myslec-biblijnie/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/myslec-biblijnie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Sep 2011 11:46:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[godność]]></category>
		<category><![CDATA[honor]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1367</guid>
		<description><![CDATA[Biblia nie jest do prywatnego rozważania. Znamy dobrze te słowa, jednocześnie uświadamiając sobie wiele zachęt do osobistego studiowania i rozważania Słowa Bożego. Co więc oznacza ta pozorna rozbieżność? Najpierw to, że tekst Pisma Świętego jest tekstem założycielskim, a więc tworzącym wspólnotę. Bóg zgromadził nas wokół Słowa, które w pełni czasów objawiło się w Jezusie Chrystusie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Biblia nie jest do prywatnego rozważania</em>. Znamy dobrze te słowa, jednocześnie uświadamiając sobie wiele zachęt do osobistego studiowania i rozważania Słowa Bożego. Co więc oznacza ta pozorna rozbieżność? Najpierw to, że tekst Pisma Świętego jest tekstem założycielskim, a więc tworzącym wspólnotę. Bóg zgromadził nas wokół Słowa, które w pełni czasów objawiło się w Jezusie Chrystusie. Jednocześnie wspólnota zrodzona ze Słowa tworzy żywą Tradycję. Hermeneutyka uczy zaś, że tradycja jest najbliższym kontekstem dla interpretowanego tekstu.</p>
<p>Biblia jest więc do osobistego przeżywania, ale nie do prywatnego rozważania. Jej jedynym interpretatorem jest Duch Święty, czuwanie zaś nad depozytem prawowiernej interpretacji zostało powierzone Kościołowi. Tekstu biblijnego nie można oderwać od wspólnoty. Bez niej jest on podobny do zmarłego poddawanego sekcji zwłok.</p>
<p>W kontekście ostatnich wydarzeń, pragnę z mocą podkreślić dwie sprawy. Po pierwsze, nawet jeśli dla kogoś jest to wyłącznie tekst, książka jedna z wielu, to musi on uznać, że jeżeli istnieje wspólnota, dla której ten tekst jest tekstem założycielskim, należy mu się szacunek ze względu na wspólnotę, dla której jest on ważny. Po drugie, jeśli ktoś, będąc we wspólnocie Kościoła, chce odseparować ten tekst od wspólnoty, sam faktycznie wyklucza siebie z żywej wspólnoty interpretacji, z eklezjalnej komunii.</p>
<p>Żyjemy w społeczeństwie demokratycznym, w którym wystarczy deklaracja poglądów i przekonań kilkunastu osób wyrażona publicznie, by państwo, w imię swojej służebnej roli wobec obywatela, odczytało to jako obowiązek objęcia ochroną przekonań i poglądów tych osób. Od świeckiego państwa wspólnota zrodzona ze Słowa Bożego nie oczekuje wyznania wiary. Oczekuje tylko szacunku dla deklarowanych poglądów i ich ochrony. Liczebność tej wspólnoty łatwo zweryfikować. Państwo zaś nie jest i nie może siebie czynić aksjologicznym czy religijnym Magisterium.</p>
<p>A co z tymi, którzy zostawiają ten tekst na pastwę losu? Można powoływać się na autonomię tekstu. Tekst natchniony różni się jednak od wszelkich innych tekstów tym, że jego autonomia dotyczy relacji „tekst-Autor”, nie zaś „tekst – wspólnota interpretująca”.</p>
<p>I tu dotykamy istoty problemu: wiara staje się odtąd żywym napięciem pomiędzy słowem Mistrza a słowem ucznia. Ale różnica pomiędzy relacją „Bóg – człowiek” a ludzką relacją „mistrz – uczeń” odsłania kolejną różnicę. Mistrz Biblii nie musi szukać prawdy razem z uczniem, lecz ją uczniowi komunikuje. Takie jest znaczenie słowa „Tora”. Jest to pouczenie a nie liberalna zachęta do bliżej nie sprecyzowanych poszukiwań.</p>
<p>Biblia uczy, że Boga nie można zamknąć w żadnym ludzkim słowie. On jest większy od ludzkiego sposobu wyrazu. Nie można też żadnym ludzkim słowem Boga obrażać, bo ludzkie słowo jest zbyt małe, nawet do wyrażenia buntu.</p>
<p>Myśleć biblijnie to nie to samo co liberalnie myśleć o Biblii. Nie wikłam się w spory z niewierzącymi, zadowolę się słowem do tych, którzy wierzą. Naszym powołaniem jest myśleć biblijnie, z wdzięcznością za to, że ta Księga czyni z nas wspólnotę. Myśleć biblijnie, to wpisać się w ciągle żywą Tradycję. Gdyby zaś zabrakło człowiekowi wierzącemu szacunku do Biblii, pokazałby tym samym, że zabrakło mu nie tylko szacunku do Boga, ale również szacunku do samego siebie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/myslec-biblijnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wielki Post?</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/wielki-post/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/wielki-post/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Mar 2011 20:04:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1326</guid>
		<description><![CDATA[Niepostrzeżenie mija karnawał. Pozornie oznacza to, że nie jesteśmy tak bardzo zabawowi jak kiedyś. To jednak pozory. Dawna bowiem wojna postu z karnawałem pokazywała, że i jedno i drugie przeżywało się całym sobą. Dzisiaj wojna się skończyła, gdyż post od karnawału niewiele się różni. Niektórzy jutro będą kompletnie zaskoczeni pytaniem o to, czy posypali głowy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niepostrzeżenie mija karnawał. Pozornie oznacza to, że nie jesteśmy tak bardzo zabawowi jak kiedyś. To jednak pozory. Dawna bowiem wojna postu z karnawałem pokazywała, że i jedno i drugie przeżywało się całym sobą. Dzisiaj wojna się skończyła, gdyż post od karnawału niewiele się różni. Niektórzy jutro będą kompletnie zaskoczeni pytaniem o to, czy posypali głowy popiołem.</p>
<p>Oczywiście nie ma większego sensu nakręcanie się na post. Niemniej pewne momenty w życiu pomagają człowiekowi przeżyć coś głębiej, intensywniej. Może więc warto znaleźć choć trochę czasu dla siebie.</p>
<p>Proponuję, byśmy w tym roku popracowali nad uczciwością. Niby wszyscy jesteśmy uczciwi, bo przecież raczej nie zabijamy, nie kradniemy. Ale czy jesteśmy uczciwi sami przed sobą i przed Bogiem? Czy za naszym duchem idzie nasze ciało? Co zostało z naszych obietnic dawanych Bogu, człowiekowi, sobie?</p>
<p>Popracujmy więc nad uczciwością, powalczmy z pustosłowiem, z płytkością naszego życia. Popracujmy… uczciwie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/wielki-post/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lubimy mówić: Panie, Panie&#8230;</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/lubimy-mowic-panie-panie/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/lubimy-mowic-panie-panie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Mar 2011 11:25:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[odpowiedzialność]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1320</guid>
		<description><![CDATA[Pobieżna ocena katolicyzmu w Polsce jeszcze długo będzie wypadać pozytywnie. Im mniej bowiem słuchamy, tym chętniej mówimy Panie, Panie. Spróbujmy jednak usystematyzować naszą refleksję. Ewangelia uczy nas, że nie wystarczy słuchać, trzeba wypełniać. Życie z kolei uczy, że trzeba mówić i być odpowiedzialnym. Mamy zatem dwie pary pojęć: słuchać – wypełniać oraz mówić – być [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pobieżna ocena katolicyzmu w Polsce jeszcze długo będzie wypadać pozytywnie. Im mniej bowiem słuchamy, tym chętniej mówimy Panie, Panie. Spróbujmy jednak usystematyzować naszą refleksję.</p>
<p>Ewangelia uczy nas, że nie wystarczy słuchać, trzeba wypełniać. Życie z kolei uczy, że trzeba mówić i być odpowiedzialnym. Mamy zatem dwie pary pojęć: słuchać – wypełniać oraz mówić – być odpowiedzialnym. Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy wspomniane słowa łączyć w innych konfiguracjach: słuchać – mówić oraz wypełniać – być odpowiedzialnym.</p>
<p>Pierwsze niebezpieczeństwo: słuchać – mówić. Przypomina to trochę nasze zaangażowanie polityczne, gdyż ani to czego słuchamy, ani to co mówimy nie ma większego wpływu na nasze życie. Po prostu słuchamy nie słuchając, mówimy nie angażując się.</p>
<p>Jest i drugie niebezpieczeństwo: wypełniać – być odpowiedzialnym. Wypełniać nie słuchając. Mam znajomego, który jest w stanie w każdej chwili zrobić dla człowieka wszystko. Może wyręczyć w zakupach, w załatwieniu różnych spraw. Problem polega na tym, że i tak człowiek musi to potem zrobić sam. Bo załatwi, tylko nie to o co się prosiło. Kupi, ale nie to i nie tyle czego się potrzebowało. Powód? Nie słuchał, a właściwie słuchał siebie.</p>
<p>Można też być odpowiedzialnym, tylko że odpowiedzialność łączy się jakoś z naszą postawą kontrolowania. Mówi się przecież, że nie mogę być odpowiedzialny za coś na co nie mam wpływu.</p>
<p>A Bóg? Nie da się wypełniać nie słuchając, nie da się być odpowiedzialnym nie odpowiadając. A nie odpowiada się wtedy, kiedy nie usłyszy się pytania.</p>
<p>Słuchać to przyjąć. Przyjąć prośbę, życzenie a w nich osobę, która prosi. Tylko wtedy wypełniając mogę zrobić coś nie dla siebie, ale dla tej osoby. Inaczej Panie, Panie przypomina bardziej nasze staropolskie &#8222;Panie kochany&#8221;, tylko, że wtedy i „Panie” i „kochany” niewiele znaczy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/lubimy-mowic-panie-panie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Optymizm tragiczny</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/optymizm-tragiczny/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/optymizm-tragiczny/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Oct 2010 19:31:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[optymizm]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1193</guid>
		<description><![CDATA[Wszędzie ucisk, zło i niezgoda. Napadają na Kościół, człowiek nie akceptuje człowieka, świat starych wartości chyli się ku upadkowi. A Ty obiecałeś, że przyjdziesz a zachowujesz się jak nasi polityczni liderzy. Co pokolenie obiecujesz, ale chyba tylko po to, żeby człowiek znowu Ciebie wybrał. A kiedy już wybierze – to jak w polityce – radź [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wszędzie ucisk, zło i niezgoda. Napadają na Kościół, człowiek nie akceptuje człowieka, świat starych wartości chyli się ku upadkowi. A Ty obiecałeś, że przyjdziesz a zachowujesz się jak nasi polityczni liderzy. Co pokolenie obiecujesz, ale chyba tylko po to, żeby człowiek znowu Ciebie wybrał. A kiedy już wybierze – to jak w polityce – radź sobie wyborco sam.</p>
<p>…A w świecie przemoc, ucisk i niezgoda. Można by te słowa opatrzyć jeszcze podpisem: <em>2 pa</em><em>ź</em><em>dziernika, wiecz</em><em>ó</em><em>r. Notatka z pami</em><em>ę</em><em>tnika chrze</em><em>ś</em><em>cija</em><em>ń</em><em>skiego zrz</em><em>ę</em><em>dy.</em></p>
<p>A niby co ja wierzący mam robić? Ewangelia na niedzielę przywołuje prośbę uczniów: <em>Panie przymn</em><em>óż</em><em> nam wiary… </em>Ale po co? Bo nie mamy siły zrzędzić więcej? Bo już nasz optymizm tragiczny zabrał nam siły i rozum?</p>
<p>Przymnóż nam wiary w siebie, bo jedyne co potrafimy to szukać winnych, że góry się nie przenoszą. A w naszym życiu nie chce się nam nawet przenieść sprzed telewizora do Kościoła. A jak już się przemieścimy, to tylko po to, żeby znowu w kruchcie, a czasem nawet na ambonie pobiadolić: <em>wsz</em><em>ę</em><em>dzie ucisk, z</em><em>ł</em><em>o i niezgoda…</em></p>
<p>Wiara czy optymizm tragiczny?</p>
<p>A może by tak jutro pozachwycać się tym światem i powiedzieć: ile w naszym życiu wolności, dobra i zgody&#8230;</p>
<p>Lepiej zamilknąć, bo jeszcze ktoś usłyszy i naprawdę góry zaczną się przenosić.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/optymizm-tragiczny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8230; przez Krzyż</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/przez-krzyz/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/przez-krzyz/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 19:10:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[prawda]]></category>
		<category><![CDATA[wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1127</guid>
		<description><![CDATA[Zarówno dla przekonanych, jak i dla opornych musi być zgoda co do jednego – Krzyż Chrystusa w kulturze polskiej jest i pozostanie jej stałym elementem. Chcę jednak z całą mocą podkreślić: Krzyż Chrystusa. Porządkuje to od razu dwie sprawy. Po pierwsze, krzyż nie jest tylko figurą dwóch skrzyżowanych belek, z których można zrobić wszystko. Po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zarówno dla przekonanych, jak i dla opornych musi być zgoda co do jednego – Krzyż Chrystusa w kulturze polskiej jest i pozostanie jej stałym elementem. Chcę jednak z całą mocą podkreślić: Krzyż Chrystusa. Porządkuje to od razu dwie sprawy. Po pierwsze, krzyż nie jest tylko figurą dwóch skrzyżowanych belek, z których można zrobić wszystko. Po drugie, nawet w naszej kulturze nie czci się relikwii krzyża osób, które zostały ukrzyżowane w pewnym okresie dziejów, za przestępstwa w ten sposób karane przez ówczesne prawo. Zatem, kiedy mówimy o Krzyżu jako symbolu naszej wiary, mówimy tylko o takim krzyżu, z którym wiąże się wiarę w Chrystusa, który na nim umarł.</p>
<p>Od czasu do czasu wraca jednak krzyż jako element innej walki. Można by napisać wiele rozpraw na temat tego, w jaki sposób wykorzystywano krzyż do różnego rodzaju rozgrywek ideologicznych. Ileż to rzeczy próbowano załatwić „przez krzyż”.</p>
<p>W ostatnich tygodniach również w naszej ojczyźnie powrócił temat krzyża. Dołączono do niego spory o miejsce krzyża w życiu społecznym, podzielono ludzi na tych, którzy są „za” i „przeciw”. Zapomniano tylko o jednym – że w ostatnim sporze chyba nie tylko o krzyż chodzi.</p>
<p>Spróbuję uzasadnić moją tezę. Otóż, kiedy na początku pojawiła się idea zabrania krzyża spod pałacu prezydenckiego, wielu słusznie zaczęło się zastanawiać czy rzeczywiście nie chodzi o walkę z krzyżem. Bo jeśli by tak było, to trzeba o niego walczyć. W pewnym momencie jednak zrodziło się porozumienie – krzyż nie musi już dzielić. W tym porozumieniu uczestniczy również lokalny Kościół. Krzyż znajdzie godne miejsce upamiętnienia tragedii, ci zaś, którzy go postawili nie czują się dotknięci. A jednak byłaby to zbyt rychła nadzieja. Przecież krzyżem można jeszcze coś ugrać. Zastanawiam się nad jednym: gdyby pod płotem któregoś z zagorzałych obrońców krzyża zmarł bezdomny, czy zgodziłby się postawić w ogródku krzyż upamiętniający. Dalej, symbole religijne powinny być tam, gdzie wyrażają wiarę tych, którzy je stawiają. Czy krzyż pod pałacem, pod którym – zgadzając się na demokrację, raz będzie prezydent wierzący, innym razem np. ateista – jest sens stawiać znak, który nie będzie doznawał powszechnego szacunku? Wreszcie, ostatni argument, który pokazuje chyba najbardziej prawdziwe intencje „obrońców” krzyża dotyczy tego, że krzyż powinien stać pod pałacem aż do czasu postawienia pomnika. Rodzi się tylko pytanie, czy godzi się zamieniać krzyż na pomnik? A co wtedy z krzyżem jako symbolem. Pomnik wystarczy? Będziemy w naszym narodowym kościele modlić się do pomników zamiast Krzyża Chrystusa?</p>
<p>Nie jestem oczywiście naiwny, że i przeciwnicy Krzyża Chrystusa, przez tę nieobecność krzyża chcą ugrać swoje. Jestem zatem przeciwko tym, którzy chcą krzyża pod pałacem na siłę, jak i przeciwko tym, którzy na siłę chcą ten krzyż wyprowadzić. Jestem przeciwko jednym i drugim, bo krzyż zaczyna być traktowany instrumentalnie. A żeby było jasne, sam jestem obrońcą Krzyża Chrystusa i należę do głęboko przekonanych o znaczeniu symboli w życiu publicznym.</p>
<p>Przeraża mnie jednak taka wiara, w której idea Krzyża Chrystusa – MIŁOŚĆ – zostaje zepchnięta na margines. Ratując krzyż, zabija się miłość jako przesłanie. Chrystus umierał poza murami miasta, kiedy miasto Go nie chciało. Mógł posłać zastępy niebieskie i umierać na dziedzińcu świątyni, albo pod pałacem Heroda czy Piłata. On jednak zostawił człowiekowi swój Krzyż i wolność. Bo wymuszana miłość przestaje być MIŁOŚCIĄ.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/przez-krzyz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

