<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Jarosław A. Sobkowiak &#187; obłuda i faryzeizm</title>
	<atom:link href="http://www.jaroslawsobkowiak.pl/category/obluda-i-faryzeizm/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl</link>
	<description>Dr, pracownik naukowo-dydaktyczny. Strona zawiera felietony z lat 2004-2009 ciągle uaktualniane. Ponadto informacje o autorze, strony dla studentów. Strona jest wyposażona w drzewko tagów oraz wyszukiwanie poprzez kategorie</description>
	<lastBuildDate>Sat, 28 Jan 2012 10:59:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Czasem trzeba nie żartować</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/czasem-trzeba-nie-zartowac/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/czasem-trzeba-nie-zartowac/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Dec 2011 21:34:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[obłuda i faryzeizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1541</guid>
		<description><![CDATA[Chciałbym napisać wreszcie jakiś pozytywny felieton, ale życie codzienne nas nie rozpieszcza. Pozostaje więc komentowanie rzeczywistości. Kilka dni temu napisałem o zgniłym kompromisie jednego z ewangelizatorów, dotyczącym kary śmierci. Kiedy to pisałem, czułem się trochę osamotniony, jakbym walczył z wiatrakami. Walka z wiatrakami katolickimi wcale nie jest przyjemniejsza od walki z wiatrakami laickimi. Na szczęście [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chciałbym napisać wreszcie jakiś pozytywny felieton, ale życie codzienne nas nie rozpieszcza. Pozostaje więc komentowanie rzeczywistości.</p>
<p>Kilka dni temu napisałem o zgniłym kompromisie jednego z ewangelizatorów, dotyczącym kary śmierci. Kiedy to pisałem, czułem się trochę osamotniony, jakbym walczył z wiatrakami. Walka z wiatrakami katolickimi wcale nie jest przyjemniejsza od walki z wiatrakami laickimi. Na szczęście umocniły mnie słowa Benedykta XVI ze środowej audiencji generalnej. Dzisiaj przynajmniej już wiadomo (po niektórych telewizyjnych wypowiedziach), że dla niektórych posłów głos papieża jest jednym z wielu, nawet w kwestiach moralnych. Cieszy mnie to z jednego powodu: wreszcie jest oczywiste, że mamy partie prawicowe, ale nie mamy partii katolickich. I Bogu dzięki! Przynajmniej naszą jedyną „partią” katolicką może pozostać Chrystus (por. Bł. Abp Jerzy Matulewicz).</p>
<p>Zastanawia mnie w tym kontekście jeszcze jeden pomysł – krucjata różańcowa w obronie Ojczyzny. Na szczęście kapelan krucjaty sprzed lat przypomniał nam, że taka już istnieje, tylko jakoś nie ma nadmiaru chętnych do tej starej inicjatywy. Nie mam nic przeciw modlitwie za Ojczyznę, zaczęła mnie tylko zastanawiać potrzebna ilość modlących się – sześć milionów. Dlaczego akurat sześć, a nie cztery czy osiem?</p>
<p>Zacząłem liczyć zwolenników kary śmierci, potem rozważać owe „sześć” milionów krucjaty. Nieodparcie kojarzą się one z jakąś parlamentarną większością. Kiedy odmawiałem dzisiaj „Ojcze nasz”, zatrzymałem się na słowach „Bądź wola…”. No właśnie, muszę sobie na nowo uświadomić o czyją wolę chodzi, żebym modląc się nie poparł przez przypadek jakiegoś nowego politycznego pomysłu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/czasem-trzeba-nie-zartowac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nieproporcjonalne reakcje</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/nieproporcjonalne-reakcje/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/nieproporcjonalne-reakcje/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2011 21:17:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[obłuda i faryzeizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1517</guid>
		<description><![CDATA[Dziwna jest nasza scena polityczna, społeczna, religijna… W poznaniu ważne są zawsze podmiot i przedmiot. Mieliśmy zwolenników i przeciwników pochówku śp. Pary Prezydenckiej na Wawelu, obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu, oskarżycieli i obrońców Nergala, zwolenników i przeciwników krzyża w sejmie, i ostatnio pomysłodawcę powrotu do kary śmierci. Były też różne reakcje: krzyż na Krakowskim Przedmieściu pozostawiony [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziwna jest nasza scena polityczna, społeczna, religijna…</p>
<p>W poznaniu ważne są zawsze podmiot i przedmiot. Mieliśmy zwolenników i przeciwników pochówku śp. Pary Prezydenckiej na Wawelu, obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu, oskarżycieli i obrońców Nergala, zwolenników i przeciwników krzyża w sejmie, i ostatnio pomysłodawcę powrotu do kary śmierci. Były też różne reakcje: krzyż na Krakowskim Przedmieściu pozostawiony decyzjom ulicy (szokujący brak stanowiska czynników odpowiedzialnych przez bardzo długi czas), nieproporcjonalna do osoby reakcja na zachowanie Nergala (z błazna uczyniono pseudo-bohatera), krzyż sejmowy urósł do rangi drugiego miejsca „odkupienia” w Warszawie.</p>
<p>Nie komentuję i nie oceniam postaw poszczególnych osób. Piszę o tym wszystkim dlatego, że w ostatnich dniach zbulwersował mnie brak reakcji na propozycję powrotu do dyskusji o karze śmierci. Zabrakło tych, którzy zwykle bronili życia w każdej postaci. Nie będę powracał do argumentów, o których już kiedyś pisałem <a href="http://www.jaroslawsobkowiak.pl/kara-smierci/">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/kara-smierci/</a> (wpis z 24 lipca 2004).</p>
<p>Interesuje mnie tylko jedno – co powoduje rozdzieranie szat mające symbolizować zgorszenie: <strong>podmiot czy przedmiot dyskusji?</strong> Kara śmierci jest niewątpliwie ważniejsza niż problem Nergala czy nawet krzyża w Sejmie, a mamy ciągle przerażającą i dającą do myślenia ciszę w tej kwestii. A może warto przypomnieć, że również obelżywe nazwanie śp. Prezydentowej Marii Kaczyńskiej… (użyty epitet wszyscy pamiętamy i ze względu na szacunek dla zmarłej go nie przytoczę) nie zostało kiedyś zauważone i napiętnowane! Powiem inaczej: zauważone zostało, tylko ze względu na wypowiadający je podmiot zabrakło odwagi, by to skomentować.</p>
<p>Nie zbudujemy normalnego życia społecznego z rzeczową debatą, jeśli zaczniemy dzielić ludzi na równych i równiejszych, jeśli będziemy karać tych, których można a patrzeć przez palce na „nietykalnych”. Jeśli nasze etyczne oceny uzależnimy od sytuacji. Trudno wtedy obstawać przy tezie, że chodzi o słuszną sprawę. Bo człowiek jednak widzi. A kiedy widzi &#8211; myśli, czasem mówi to głośno, a zdarza się, że nawet o tym napisze i – o zgrozo! – ma odwagę podpisać.</p>
<p>Przypomina mi się stara zasada z czasów komuny: Jeśli myślisz &#8211; nie mów. Jeśli mówisz &#8211; nie pisz. Jeśli piszesz &#8211; nie podpisuj. Jeśli podpisujesz &#8211; to się nie dziw!</p>
<p>Staram się jednak myśleć, mówić, pisać i podpisywać. I chociaż komuna dawno minęła &#8211; ciągle się dziwię!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/nieproporcjonalne-reakcje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kręgi przynależności do Kościoła</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/kregi-przynaleznosci-do-kosciola/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/kregi-przynaleznosci-do-kosciola/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Oct 2010 20:27:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[obłuda i faryzeizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=1218</guid>
		<description><![CDATA[Sobór Watykański II przyzwyczaił nas do myślenia, że dla Boga nie istniejemy tylko my, prawdziwi katolicy. To najwyższe Kolegium Kościoła uświadomiło nam, że nie tylko istnieją obok nas inne Kościoły i Wspólnoty, ale również osoby, których byśmy się w tej bliskości Boga nie spodziewali. Chciałbym jednak dzisiaj trochę odwrócić bieg naszego myślenia. A czy wśród [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sobór Watykański II przyzwyczaił nas do myślenia, że dla Boga nie istniejemy tylko my, prawdziwi katolicy. To najwyższe Kolegium Kościoła uświadomiło nam, że nie tylko istnieją obok nas inne Kościoły i Wspólnoty, ale również osoby, których byśmy się w tej bliskości Boga nie spodziewali.</p>
<p>Chciałbym jednak dzisiaj trochę odwrócić bieg naszego myślenia. A czy wśród tych, których się spodziewamy, ba, jesteśmy ich pewni, wszyscy należą do tego kręgu bliskości Boga?</p>
<p>Pytanie to nasunęło mi się podczas śledzenia uroczystości pogrzebowych członka PiS w Łodzi. Znak pokoju, znak przynależności do tego samego Boga, który jest Stwórcą całej ludzkości, powinien wskazywać wyraźnie krąg ludzi sobie bliskich. Nie połączyły się jednak ze sobą dwie nawy kościoła. Rozdzielił je mur, który Chrystus zburzył – mur wrogości. Zatem doświadczyliśmy innego znaku, znaku obecności różnych kręgów przynależności do Boga w tym samym kościele, podczas najbardziej fundamentalnego nabożeństwa dla naszej wiary, jakim jest Eucharystia.</p>
<p>Dobrze, że był sobór. Dobrze też, że nauczył nas wierzyć, iż Bóg przygarnia różnych ludzi, nawet podzielonych w ramach tej samej eucharystycznej wspólnoty.</p>
<p>Ostatnio sporo mówiono o ekskomunice, wykluczeniu ze wspólnoty. I właśnie w związku z tym mam wątpliwość. Bowiem ze wspólnoty można wykluczyć się na mocy prawa, kiedy łamie się fundamentalne Boże zasady, można być wykluczonym przez władze kościelne za ciężkie przestępstwa. Ale można też wykluczyć siebie ze wspólnoty decyzją własnego sumienia. Tego właśnie się boję. Wzywano nas, by śledzić tych, którzy wykluczą się z Kościoła poprzez głosowanie w Sejmie. Tego nie chcę komentować. Postawię tylko inne pytanie: W czasie liturgii, kiedy nienawidzi się brata, czy nie wyklucza się człowiek tym samym ze wspólnoty wierzących i nie buduje na nowo muru jakim jest wrogość? Nie mnie oceniać konkretnego człowieka. Niepokoję się tylko, czy ekskomunikowanych mocą własnej decyzji nie spotykamy również obok nas, na wyciągnięcie ręki, a właściwie na brak jej wyciągnięcia?</p>
<p>Przekażmy sobie znak pokoju, jesteśmy bowiem wezwani do komunii a nie do ex-komunii.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/kregi-przynaleznosci-do-kosciola/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>70. rocznica kpin z Polski</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/70-rocznica-kpin-z-polski/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/70-rocznica-kpin-z-polski/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Sep 2009 20:07:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[obłuda i faryzeizm]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>
		<category><![CDATA[zaufanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=893</guid>
		<description><![CDATA[Przez lata nauczyciele historii w niektórych szkołach udawali, że nie rozumieją pytania o 17 września 1939 roku. Dzisiaj nie trzeba już przypominać o wschodnim epizodzie II wojny światowej. Już tylko niepoważni historycy i niepoważni politycy usiłują ugrać ostatnią kartę zakłamania przeszłości. Tym bardziej dziwi postawa prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, który właśnie w taką rocznicę wpisał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przez lata nauczyciele historii w niektórych szkołach udawali, że nie rozumieją pytania o 17 września 1939 roku. Dzisiaj nie trzeba już przypominać o wschodnim epizodzie II wojny światowej. Już tylko niepoważni historycy i niepoważni politycy usiłują ugrać ostatnią kartę zakłamania przeszłości. Tym bardziej dziwi postawa prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, który właśnie w taką rocznicę wpisał odmowę w sprawie budowy tarczy antyrakietowej.</p>
<p>Każdy ma prawo do suwerennych decyzji. Trudno się też dziwić, że własne bezpieczeństwo przedkłada się nad bezpieczeństwo sąsiada. Dlaczego jednak uważam, że Ameryka zakpiła z Polski? Otóż nie chodzi już o nadzieje, zainwestowany kapitał (w tym ludzki) w Iraku i kilka jeszcze gestów przyjaźni wobec USA. Chodzi przede wszystkim o mocne iskrzenie polityczne na linii: Polska &#8211; Rosja. Polska nie jest na tyle silna, by grać w taki sposób. A grała tak właśnie, gdyż w Ameryce widziała sojusznika, by nie rzec – przyjaciela.</p>
<p>W polityce wraca jednak stare powiedzenie: Chcecie, by was szanowano? Bogaćcie się!</p>
<p>Zakpił pan, panie prezydencie Stanów Zjednoczonych Ameryki z Polski, z Polaków. I jeśli wierzyć, że owa zbieżność dat kolejnej manifestacji siły Rosji jest tylko przypadkowa, to tym bardziej pozostaje współczuć panu doradców, znajomości problemów Europy Środkowo-Wschodniej i dobrego smaku.</p>
<p>Świat idei odchodzi w niepamięć. I w takim momencie nawet trudno dziękować za wsparcie podziemia i Solidarności, gdyż przychodzi jak szatański podszept myśl: przecież na Solidarności oni też nie stracili…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/70-rocznica-kpin-z-polski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oprotestować Madonnę?</title>
		<link>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/oprotestowac-madonne/</link>
		<comments>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/oprotestowac-madonne/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Jul 2009 10:16:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław A. Sobkowiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[obłuda i faryzeizm]]></category>
		<category><![CDATA[odpowiedzialność]]></category>
		<category><![CDATA[temat tygodnia]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.jaroslawsobkowiak.pl/?p=860</guid>
		<description><![CDATA[Zabierałem się do napisania tego tekstu już od kilku dni. Rozpoczynałem, przerywałem, rozpoczynałem na nowo. Bo były wydarzenia ważniejsze, chociażby encyklika Benedykta XVI. Problem Madonny jest przy niej tylko odpryskiem „końca kultury”. Przesądził jednak tekst w Rzeczpospolitej na temat protestu jako wody na młyn współczesnej skandalistki. O Madonnie można pisać wiele. Niewątpliwie stworzyła nowy nurt [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zabierałem się do napisania tego tekstu już od kilku dni. Rozpoczynałem, przerywałem, rozpoczynałem na nowo. Bo były wydarzenia ważniejsze, chociażby encyklika Benedykta XVI. Problem Madonny jest przy niej tylko odpryskiem „końca kultury”. Przesądził jednak tekst w Rzeczpospolitej na temat protestu jako wody na młyn współczesnej skandalistki.</p>
<p>O Madonnie można pisać wiele. Niewątpliwie stworzyła nowy nurt w muzyce, który można nazwać „muzyką wspieraną skandalem”. To jednak, co przeraża mnie najbardziej, to sposób i nietrafność (a w konsekwencji nieefektywność) zapowiadanego protestu. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że &#8222;pozorna&#8221; zbieżność dat (koncertu Madonny i maryjnego święta) nie jest pozorna. To tania reklama, w której niestety uczestniczą również protestujący.</p>
<p>Co zatem zrobić, aby protest był skuteczny? Przede wszystkim myśleć. Prawie doprowadził mnie do łez rzecznik ratusza, który z bólem serca twierdził, że na tym etapie już nic nie można zrobić. Rozumiem go. Rola bowiem rzecznika nie ma już nic wspólnego z Hermesem wyjaśniającym wolę bogów. Bardziej przypomina królewskiego chłopca do bicia. Nie bijąc więc rzecznika, niewątpliwie trzeba odwołać się do takich działań, które mogą przynieść skutek. Pierwsze polega na tym, że zanim Madonna wywołała skandal, ktoś z władz miejskich wyraził zgodę na tę przypadkową zbieżność dat. Zatem mamy władze albo nie myślące, albo niewierzące. Trudno powiedzieć, co gorsze. Ale mamy też potencjał wiernych, którzy – jeśli naprawdę ich to przeraża – mogą po prostu koncert oprotestować… nieobecnością na nim. A na przyszłość, wybierając nowe władze stolicy, warto mieć w pamięci takie nieprzemyślane kwiatki decyzyjne obecnych władz. No i oczywiście wykorzystać wszystkie kanały tzw. odpowiedzialności obywatelskiej, by zrobić wszystko, co uczyni głośnym nie tyle sam protest, co pokaże miałkość Madonny (w sierpniu również &#8222;przypadkowo&#8221; pojawi się w kinach pikantny film Madonny).</p>
<p>Czego zaś na pewno nie warto robić? Zapowiadanej (o ile pomysł jest prawdziwy) mszy przed ratuszem. Wtedy do skandalu Madonny dołączono by jeszcze jeden – profanację Eucharystii w miejscu i czasie bynajmniej nie służącym sacrum. Jeśli bowiem społeczeństwo nie może zrozumieć problemu i nie widzi nic złego w zbieżności koncertu i maryjnego święta, to chyba nie chodzi o to, by „przerazić mszą”. Bo skutek może być odwrotny. Madonna i tak zaśpiewa, zaś przestraszeni mszą mogą na mszę przestać chodzić zupełnie.</p>
<p>Co zatem robić? Protestować mądrze, a przede wszystkim wyciągnąć wnioski na przyszłość. Bo propozycji podobnych skandali będzie jeszcze wiele. I przykro byłoby widzieć po raz kolejny rozżalone i bezradne władze płaczące nad rozlanym mlekiem. Prościej wybrać takich, którzy nie tylko będą mądrzy po szkodzie, ale również przed.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.jaroslawsobkowiak.pl/oprotestowac-madonne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

